Miesiące oczekiwań, kilka godzin blasku fleszy, pięknych kreacji, ustawek i po sprawie. Life is life, nananana. Cóż poradzić? Taka jest kolej rzeczy... Jak co roku obstawiłem 16 kategorii, trafiłem 12 - całkiem nieźle. Ida - wielki, wielki sukces, jeszcze większa radość. Sukces nie tylko dla twórców, ale dla całego polskiego przemysłu filmowego. Cieszę się jak głupi, naprawdę. Od samego początku głęboko wierzyłem, że tym razem nam się uda, że tym razem naprawdę zasłużyliśmy, że tym razem wreszcie nas ktoś doceni. No i udało się! Pozostałe cztery nominacje dla Polaków niestety przeminęły, no ale cóż - nie wymagajmy za dużo, bo nie można mieć przecież wszystkiego.
Niestety Boyhood, któremu kibicowałem z całego serca nie dostał najważniejszej nagrody- odebrał ją BIRDMAN, którego, przepraszam, ale fenomenu nie rozumiem. Z drugiej strony można było się tego domyślić, Boyhood to film specyficzny. Film który nie trafił w gusta każdego. Nie udało mi się także jeśli chodzi o nagrody dla najlepszego reżysera (jak można nie doceniać Boyhood'a jako filmu, ba, nawet uważać, że jest średniawy, to jego reżysera naprawdę TRZEBA BYŁO nagrodzić, no ale Akademia Filmowa najwidoczniej mojego zdania nie podziela), najlepsze zdjęcia i najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny.
NAJWAŻNIEJSZE 'AKTORSKIE' NAGRODY:
NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA: JULIANNE MOORE ('STILL ALICE')
NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY: EDDIE REDMAYNE ('TEORIA WSZYSTKIEGO')
NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA: PATRICIA ARQUETTE ('BOYHOOD')
NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY: J.K. SIMMONS ('WHIPLASH')
NAJLEPSZY FILM NIEANGLOJĘZYCZNY: IDA
W tym roku nie było jakiegoś spektakularnego płaczu, wielkiego show. Tylko GŁĘBOKIE przemowy, delikatne wzruszenia i udawane zdziwienia... Ja to bym odwalił coś takiego:

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz