MADONNA - tej Pani nikomu przedstawiać nie muszę. Można ją lubić, nienawidzić, śmiać się z niej, z jej operacji plastycznych, coraz to młodszych kochanków, być jej fanem i nie być, ale jedno trzeba przyznać:
TO PRAWDZIWA, NIEKWESTIONOWANA IKONA. Ikona w muzyce, w sztuce, w show biznesie, w skandalach. Od 35 lat, aktywnie na scenie i ani nie myśli o emeryturze.
13 studyjnych płyt, dostarczających nam wiele ponadczasowych hitów, wspaniałych teledysków, występów promocyjnych.
9 tras koncertowych, które przyciągnęły miliony fanów z całego świata. Może i jej muzyka nie należy do najambitniejszej, może (a nawet na pewno!) nie ma zabójczego głosu, może i skandale z jej udziałem są/były dla samej zasady - ale jej trzydziestopięcioletni staż mówi sam za siebie. Mimo że Jej płyty nie sprzedają się już tak, jak kiedyś, to pełne kilkudziesięciotysięczne stadiony podczas tras koncertowych także mówią same za siebie. To
IKONA, to
KRÓLOWA MUZYKI POPULARNEJ.

Nie oszukujmy się - w ostatnich tygodniach Madonna ma prawdziwego pecha, albo po prostu nieumiejętnie dobiera współpracowników. Jej długo zapowiada trzynasta płyta, a właściwie jej pierwsza wersja, (tzw. wersje demo przygotowywanych utworów) zostały skradzione pod koniec 2014 roku i trafiły do sieci - nie oszukujmy się, to prawdziwa porażka, prawdziwe świństwo, tym bardziej, że od 'wycieku' do premiery płyty minęły trzy pełne miesiące. To porażka dla każdego artysty, a dla artystki pokroju Madonny potrójna, zdecydowanie. No cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, stało się. Nawet najlepszym się zdarza. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że muzyka Madonny jest kompletnie nie w moim stylu, ale przy każdym jej nowym wydawnictwie ekscytuje się jak najbardziej oddany fan, cóż- w końcu to Madonna.
Nie ukrywam, że ostatni album Królowej (
"MDNA") mocno mnie zawiódł - jak dla mnie był zbyt mocno elektroniczny, zbyt MODNY, tak na siłę. Zbyt podążający za 'duchem czasu'. Na nowym wydawnictwie Madonna postawiła na połączenie elektroniki, muzyki tanecznej, popu, doskonałych gitarowych utworów i pięknych, naprawdę pięknych ballad. Możemy poskakać w rytm elektronicznej muzyki, powzruszać się przy balladach i rozmyślać nad życiem przy doskonałych utworach w średnim tempie (nie ukrywam, że to właśnie nimi Madonna mnie kupiła). Myślę, że to właśnie tym albumem Madonna przypomniała światu o tym, że nie ma zamiaru zwalniać tempa i ustępować swojego miejsca. Poza tym, z całym przekonaniem stwierdzam, że w moich oczach ponownie zyskała, oj tak!
Na
"REBEL HEART" każdy może znaleźć coś dla siebie. Tak jak wspomniałem, Madonna łączy kilka gatunków. Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem tego, że Królowa zgromadziła tam kilka prawdziwych perełek. Mam tutaj na myśli przede wszystkim trzy pierwsze single promujące całe wydawnictwo: pierwszy - mocno taneczny, pozytywy o życiu dla miłości (
"Living for love"), drugi - magnetyzującą balladę podnoszącą na duchu, w której Madonna czaruje niskim głosem i naprawdę ładnym tekstem (
"Ghosttown") oraz planowanym trzeci - połączenie gitar i elektroniki, piękny, wpadający w ucho utwór z dość bezpośrednim, odważnym i nieco kontrowersyjnym tekstem, całkowicie w stylu Artystki (
"Devil Pray"). Bardzo lubię także piosenkę pt.
"Heartbreak City", opowiadającą o kobiecie ze złamanym sercem, podoba mi się jej podniosły klimat i bębny idealnie wkomponowane w całokształt. Z resztą, bez sensu jest pisanie o każdej piosence z osobna. Przesłuchajcie - płyta dostępna na spotify i na deezerze.
Płyta została wydana w dwóch wersjach: standardowej liczącej czternaście utworów i z wersji deluxe poszerzonej o pięć dodatkowych. Niestety na podstawowej wersji zabrakło dwóch pereł, które usłyszeć możemy na tej drugiej - mam tutaj na myśli przecudowną balladę, w której orkiestra symfoniczna i piękny, naprawdę piękny tekst o niespełnionej miłości przenoszą w inny wymiar ("Messiah") oraz tytułowe, doskonałe, lekkie, gitarkowe "Rebel Heart", którego tekst jest prześwietny i powiedziałbym, że taki trochę...'biograficzny', jeśli chodzi o życie samej Madonny - właśnie w tym kawałku podsumowuje swoje kontrowersyjne przygody i drogę, którą wybrała.
"REBEL HEART" jest naprawdę świetnym, dopracowanym w każdym calu albumem. Powtórzę - każdy może znaleźć coś dla siebie, od elektroniki, przez kawałki w średnim tempie, po wzruszające ballady. Bardzo dobre teksty, świetny (jak na Madonnę oczywiście) wokal, muzycznie też jest bardzo dobrze. Niestety, tak jak pisałem, album dość dużo traci na tym, że na wersji podstawowej nie znalazły się
"Rebel Heart", czy
"Messiah", ale wiadomo, nie można mieć wszystkiego. Poza tym, wielkie brawa dla Madonny za tytuł - jak dla mnie jest idealny - pasuje zarówno do samej Artystki, jak i do utworów, które ukazują nam różnorakie obrazy Królowej, tej wrażliwej, zagubionej, ale także pewnej siebie, bezczelnej idącej przez życie z podniesioną głową. Coś naprawdę dobrego i godnego uwagi. Polecam!