Wiosna, to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Pierwsze ciepłe słońce, budzący i zieleniący się świat, pierwsze tanie wina w plenerze, ucieczki przed strażą miejską, (niestety) pierwsze mandaty, rozsunięte kurtki, i twarz w słońcu, ot tak przez cały czas. Jakoś tak, do każdego człowieka wraca energia, zwykła ludzka radość, nawet z najmniejszych rzeczy i taka beztroskość, po tej cholernej, paskudnej i niesamowicie dłużącej się zimie.
Swoją drogą, jak już przy tej twarzy w słońcu jesteśmy - czasami odnoszę wrażenie, że ludzie patrzą na mnie jak na idiotę. W sumie to się nie dziwię - człowiek siedzący w tramwaju z twarzą zwróconą w stronę słońca i z uśmiechem od ucha do ucha, (a w naszym kraju, wśród 'naszych niezwykle optymistycznych rodaków' szczególnie) musi wyglądać co najmniej dziwnie.
Wracając do tematu - dni są coraz dłuższe, coraz cieplejsze, coraz bardziej słoneczne. Czynności, które nas męczą, ba - niezwykle irytują, też są jakieś takie dużo łatwiejsze i dużo bardziej przyjemne. Magia? Nie, wiosna. Na ulicach, w parkach, nad Wisłą pojawiają się tłumy mieszkańców, turystów. Swoją drogą, ostatnio zastanawiałem się, gdzie oni się kryją przez całą zimę, bo zauważalny 'wysyp' jest naprawdę zastanawiający... Jakby nie było, nie zapominajmy, że ja wiernym mieszkańcem byłem nawet wtedy, kiedy bywało źle, brzydko i dziwnie, więc wiernością i oddaniem wygrywam! Tak więc - wolną ławkę na rynku mam mieć, kawałek trawy nad Wisłą tak samo, nie ma innej opcji! Teraz zacznie się WIELKI JOGGING, spacery wieczorami, wycieczki rowerowe, rolki, pikniki... no wiosna!
To moja pierwsza wiosna w Krakowie, w moim ukochanym mieście. Nie ukrywam, że zima zabrała mu znaczną część uroku i piękna, ale jednocześnie muszę przyznać, że wiosna naprawdę zwraca wszystko co najmniej potrójnie. Wszystko jest milion razy ładniejsze - od kamienic, uliczek, knajp, po ludzi, do których wraca to COŚ. A co jest najlepsze? Będzie coraz pięknej, bo do lata idzie... i oby właśnie szło i to białe cholerstwo już tutaj nie wracało, bo nie tak zaplanowałem. Poza tym, już nie mogę się doczekać, aż moje podroby Ray-banów dotrą i będę mógł w 100% delektować się słońcem, i wiosną, i jednocześnie lansować się tak... wiosennie, a co! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz