3/13/2015

GRA TAJEMNIC - recenzja filmu.


Wojna to czas, o którym (chwała Bogu!) możemy się tylko uczyć i czytać. Czas pełen strachu o jutro, o bliskich, o to czy to wszystko kiedyś się skończy. Czas pełen zgrozy, rozpaczy, krwi, śmierci, łez. A co, jeśli istnieje coś lub ktoś, co/kto może sprawić, że to wszystko skończy się dużo, dużo szybciej? Że miliony istnień w dalszym ciągu będzie mogło żyć i znów normalnie funkcjonować? 



Historia Alana Turninga - geniusza, który stworzył podstawy współczesnej informatyki, prototyp dzisiejszego komputera; wybitnego kryptologa pracującego podczas II wojny światowej nad złamaniem kodu Enigmy. Historia wielkiej postaci, bohatera, który z racji ówczesnych czasów, wszechobecnych poglądów, obyczajów i przede wszystkim przez panujące wówczas w Anglii prawo, w 1952 roku został skazany na kastrację chemiczną, za tzw: "czyny nieobyczajne" - bo właśnie tak prawo angielskie definiowało homoseksualizm. 

Doskonały obraz wielkiego bohatera, prekursora i geniusza, który dzięki swojemu samozaparciu i wielkiej wiedzy uratował miliony ludzi - jego autorska maszyna pozwoliła na odszyfrowanie kodu Enigmy, dzięki czemu wojna skończyła się dużo wcześniej, aniżeli się na to zapowiadało... Jednocześnie obraz człowieka odstającego od otaczającego go społeczeństwa, homoseksualisty walczącego o prawo do istnienia. Obraz człowieka o złamanym, od lat, sercu - człowieka żyjącego pracą, nauką, marzeniami i ... ciągle gorącymi, świeżymi wspomnieniami. Wiadomo, sam geniusz nie wystarczyłby do odniesienia sukcesu - była to także zasługa współpracowników Turninga - ludzi, którzy z największych przeciwników, wręcz wrogów, stopniowo przeobrażali się w wiernych kompanów, a ostatecznie oddanych przyjaciół.


ZWIASTUN: 



Reżyser w doskonały sposób przeplata ze sobą trzy okresy - zapierający dech czas pracy nad maszyną Turninga i nad złamaniem kody Enigmy, czas dzieciństwa i pierwszej niespełnionej miłości do szkolnego kolegi, będącej przedmiotem późniejszych wspomnień oraz smutną końcówkę życia bohatera - skazanie na kastrację hormonalną, depresja i wielka, wielka samotność, prowadząca do upadku. 

Świetna kreacja aktorska Benedicta Cumberbatcha, wcielającego się w postać głównego bohatera - oddał wszystkie możliwe emocje, od wielkiej pewności, zaangażowania graniczącego ze swego rodzaju obłędem, przez osamotnienie, po załamanie, zagubienie i dosłowne rozpadanie się na drobne kawałki. Rola zjawiskowej Keiry Kinghtley także jest godna braw - pewna siebie, charyzmatyczna genialna matematyczka, borykająca się z brakiem możliwości zajmowania wysokich stanowisk przez kobiety, przez panujący powszechnie seksizm i dyskryminację. 



Bardzo dobry i ciekawy film. Zdecydowanie wciągający. Nie dłuży się, mimo że trwa prawie dwie godziny. Fakt, że to autentyczna historia sprawia, że ogląda się go z jeszcze większym zaciekawieniem.Może nie jest to jakaś produkcja życia, ale na pewno tego, że to solidna, dobra robota odmówić nie można. Z resztą, 8 nominacji do Oscarów, w tym jedna wygrana za scenariusz adaptowany, mówią same za siebie- to pozycja godna polecenia! 


PS. Jest w necie, więc jeśli szukacie czegoś dobrego na weekend, naprawdę polecam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz