12/30/2015

czegoś koniec, innego początek.


Zaczniemy nieco refleksyjnie, bo od piosenki Marylki Rodowicz, idealnie wpasowującej się w ostatnie, dość mocno refleksyjne dni. To już ostatnia notka w tym roku. 2015 był rokiem dziwnym, w pewien sposób przełomowym. Rokiem, który przeleciał, ba, można powiedzieć, że zwiał, jeszcze szybciej, aniżeli wszystkie wcześniejsze. Z resztą, co rok, to czas leci szybciej, jakby na złość, jakby chciał udowodnić, że może, że życie naprawdę gna...  że przemija. "Co nam te rok zabierze, a co daruje nam?" - oto jest pytanie!





12/28/2015

perły 2015 roku.


Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Z racji, że jestem osobą dość sentymentalną, uwielbiam podsumowania, zestawienia, bilanse zysków i strat. Wchodzi we mnie jakaś niewiarygodnie nieokiełzana melancholia i chęć oddania się refleksjom, którym co roku, najnormalniej w świecie się poddaję. Staram się poświęcić ostatnie dni każdego roku na zastanowienie się nad tym, co było dobre, a co złe... Dzisiaj chciałbym zacząć od tego, co w tym kończącym 2015 roku, mnie inspirowało - od muzyki i filmów. 



12/19/2015

na co do kina na początku 2016 ?


 Miałem wielką ochotę na kino, jak co tydzień. Pomyślałem sobie, że pójdę, zobaczę coś fajnego, napiszę recenzję... I wchodzę, tak rozemocjonowany swoim planem, na stronę jednego kina, drugiego, trzeciego.... a tam? A tam wielkie NIC. To znaczy, są jakieś filmy, niektóre nawet całkiem niezłe, ale tak sobie myślę, że w sumie, to chyba nie ma sensu oglądać i płacić za cokolwiek, byleby to się kinem nazywało. Stąd też, zostałem w domu. Obrażony na kino. Obrażony, bo sprawdziłem daty premier filmów, na które czekam. I co? I wszystkie od stycznia - jeden, za drugim. Super. Nie żeby akurat wtedy sesja się zaczynała, zaliczenia itp. Z drugiej strony - normalka. Trzeba zacząć odkładać pieniądze (tym bardziej, że wychodzą praktycznie jeden po drugim), bo będzie na co chodzić, zdecydowanie. I ja właśnie o tym dzisiaj - WYCZEKIWANE PRZEZE MNIE PREMIERY, POCZĄTKU 2016 ROKU.  :)



12/16/2015

ciekawe miejsce: MOCAK - podejście drugie.


To już moja kolejna wizyta w MOCAKu (przyp. Muzeum Sztuki Współczesnej). Lubię to miejsce przede wszystkim przez klimat, niepowtarzalny klimat. I tą dziwną aurę w powietrzu. Za tą ciszę. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Z resztą, pisałem o tym kilka miesięcy temu - w marcu chyba. MOCAK podarował nam dużo fajnych wystaw fotografii, rysunków, filmów, animacji, instalacji... zarówno stałych, jak i tych czasowych - tym razem takich, jak np. "Gdy Polityka Wchodzi w Codzienność", "Poezja i fotografia", "Artyści z Krakowa. Generacja 1980-1990". Myślę, że dla każdego coś dobrego.


Krótka fotorelacja:

12/13/2015

MA MA - recenzja filmu.


Na początku pomyślałem sobie - to kolejna historia o tym samym: relacja matka-syn, choroba, walka  z nią. Mimo to poszedłem do kina, by zobaczyć, co tym razem serwuje nam piękna Penelope. Okazało się, że film filmem, rzeczywiście zbyt patetyczny, lekko przerysowany, ale rola... Hiszpańska piękność dała czadu! I to dla niej warto, naprawdę warto, zobaczyć film "MA MA". Bo to propozycja, która mimo wszystko coś w nas zmienia. Kiedy siedzisz w tym kinie, zdajesz sobie sprawę, że coś pęka. Co? Tego nie wiem...



12/10/2015

świąteczna muzyka - zaczynamy!


Mamy grudzień. Do świąt zostały dokładnie 2 tygodnie. W sklepach i na ulicach święta już od dawna - wszędzie pełno ozdób, światełek, dekoracji, mniej, lub bardziej udanych. Gra muzyka. Jest klimatycznie. Jest pięknie... W Krakowie, jak zwykle na bogato, może i trochę tandetnie, ale można! Bo czemu nie? Lubię te święta. I lubię ten świąteczny szał. Jest grudzień, a to oznacza, że możemy już tak pełnoprawnie (a nie cichaczem w słuchawkach) słuchać świątecznych piosenek - a to chyba jeden z lepszych momentów w ciągu roku (no może oprócz wakacji). Trochę wstyd, bo już 10.12, a ja dalej nie zacząłem - chyba się starzeję. Szczerze powiedziawszy, ciężko jest mi wybrać ulubione utwory, bo jest ich tak dużo... Mimo to, spróbuję wskazać kilka kawałków, czy płyt, które od kilku lat nie schodzą z mojej świątecznej playlisty (kolejność losowa). :) 



12/05/2015

wciąż się dzieje życia cud.


 To był tak dziwny tydzień. Tydzień pracowity, zabiegany i dość intensywny... jak dawniej. Miło jest znów nie mieć czasu na nic, a mimo wszystko (paradoksalnie) mieć go dużo więcej. Miło jest patrzeć na zwiększoną efektywność, zastanego już organizmu i dużo większą dawkę energii. Miło jest wykorzystywać siebie w dużo większym stopniu. Miło jest dostać kopniaka...

To był też (tak naprawdę to przede wszystkim) tydzień zetknięcia się z ludzkim jadem, zawiścią i w sumie, to można z całą świadomością i odpowiedzialnością powiedzieć, że nienawiścią. Siedzi to we mnie, mimo wszystko, mimo że to nie w moim stylu. Z roku na rok, ba - dnia na dzień, zdaję sobie sprawę, że ludzie, to dziwne stworzenia. Dziwne, zakompleksione i chyba prowadzące tak nudne życie, że za wszelką cenę chcą wejść z butami do życia innych. Pojawia się tylko jedno pytanie: skąd bierze się aż tyle jadu? Tyle jadu i dlaczego jeszcze więcej nienawiści, zawiści? Po co? Po co tracić czas na życie życiem innych? I po co głośno komentować i wygadywać same bzdury... do obcych osób? O prawdę się nie gniewam. Gniewam się o kłamstwa wyssane z palca, o koloryzowanie, tylko po to, by opowieść była bardziej barwna i oczepianie się osób ze mną powiązanych. Życie... potrafi zaskoczyć. Ludzie potrafią zaskoczyć. I pewnie nie byłoby w tym nic wyjątkowego, bo jestem dość przyzwyczajony do tego typu sytuacji... chociaż nie - do takiego ogromu jadu nie jestem i nie zamierzam być, dlatego o tym piszę i zwracam na to uwagę. Jest mi najzwyczajniej w świcie przykro, że są tacy, którzy oceniają po okładce. Chociaż moja okładka chyba nie jest aż taka zła. Jakakolwiek INNOŚĆ, nawet ta najmniejsza, zawsze będzie po prostu... inna i piętnowana. I na koniec apeluję, by spojrzeć w lustro i się zastanowić, czy nie ma ciekawszych rzeczy niż zawiść i plotki. Refleksja jest taka, że ludzie po prostu straszni. Ale wierzę, że w życiu wszystko wraca... to też wróci.

Koniec roku coraz bliżej. Zaczynam nastawiać się nad podsumowaniami, które niezmiennie od lat mnie fascynują. Zastanawiam się nad tym, co było dobre, a co złe - pierwsza refleksja? To był cholernie dziwny rok. Ot tak, po prostu.  C.d.n



TK.