Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotorelacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotorelacja. Pokaż wszystkie posty

2/29/2016

OSCARY 2016 - kto zdobył upragnioną statuetkę?


Najważniejsze nagrody w przemyśle filmowym rozdane! Miesiące oczekiwań, zakładów, dyskusji, dziesiątki godzin obejrzanych filmów. Piękne suknie, cudowne garnitury, czerwony dywan, blask fleszy. Tak, to Oscary. Tegoroczne dość nieprzewidywalne, dość zagadkowe. Spełnione marzenie Leonardo DiCaprio. Podtrzymana tendencja pt. "Oscary wcale nie muszą się pokrywać ze Złotymi Globami" - no i dobrze!



2/16/2016

GRAMMY 2016.


Czas gna nieubłaganie - pamiętam, jak rok temu pisałem notkę właśnie o tym rozdaniu nagród. GRAMMY AWARDS, to najważniejsze nagrody w przemyśle muzycznym - zazwyczaj pozwalam sobie je porównywać do OSCARÓW (film), czy medali na Olimpiadzie (sport) - tak, wiem, to lekka przesada, ale obrazuje, jak dużo znaczą dla muzyków i to, jak przewyższają rangą pozostałe nagrody. Cały świat, a raczej jego część zainteresowana muzyką, z zapartym tchem czeka na wyniki... i na występy. Rok temu triumfował Sam Smith, a jak było w tym roku? Kto dał czadu na scenie? Przekonajcie się sami! 





2/10/2016

SUPER BOWL - czyli amerykańskie święto okiem Polaka.



Wszystko zaczęło się od amerykańskiego futbolu, bo Super Bowl, to finałowy mecz o mistrzostwo w futbolu amerykańskim zawodowej ligi National Football League (NFL), będący najważniejszym wydarzeniem sportowym roku w Stanach Zjednoczonych. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - mecz, jak mecz - gdyby nie ranga do jakiej wydarzenie to urosło... ba, ośmielę się nawet powiedzieć, że to już nie wydarzenie, a wielkie amerykańskie święto, na które każdy Amerykanin i każdy fan muzyki popularnej, czeka z zapartym tchem. Fani muzyki? Oj taak... O co w tym wszystkim chodzi? Już tłumaczę...



1/26/2016

ciekawe miejsce: CHARLOTTE


Hucznie zapowiadałem, że będę pisał o ciekawych miejscach. Nie ma co ukrywać - nie było tego za wiele... ale, najważniejsze jest przecież postanowienie poprawy, prawda? Ja się własnie poprawiam. Kilka dni temu wystawa, a dzisiaj klimatyczne miejsce, jakim niewątpliwie jest CHARLOTTE, polecane niejednokrotnie przez znajomych. Postanowiłem na własne oczy przekonać się, czy te ich śniadania rzeczywiście takie... godne polecenia.



1/21/2016

"Modna i już! Moda w PRL" - wystawa w Muzeum Narodowym w Krakowie


Od kilku dobrych tygodni w Muzeum Narodowym w Krakowie możemy oglądać najnowszą wystawę "Modna i już! Moda w PRL". Nie ma co ukrywać - już teraz (pomijając fakt, że od premiery minęło zaledwie niecałe pięć tygodni) można z całym przekonaniem powiedzieć, że odniosła wielki sukces. Przyciąga pasjonatów i pasjonatki mody z całej Polski, bo mimo że to na pozór, tak mało skomplikowany pomysł - czegoś takiego jeszcze nie było. Nie ukrywam, że na wystawę tę poszedłem z dość dużymi oporami (starałem się wymigać jak mogłem), raczej w charakterze osoby towarzyszącej. Modą się trochę interesuję, ale raczej męską, poza tym bez przesady, żeby aż na wystawy modowe chadzać... Jak się okazało, po kilkudziesięciu minutach wyszedłem naprawdę zadowolony. Dlaczego? Czym mnie kupiono?





1/14/2016

sad boy.



Zima. Przyszła tak niespodziewanie. Niespodziewanie, jak zwykle. Bo kto by pomyślał, że w styczniu minusowe temperatury? Jakby to powiedział mój współlokator: bezczelstwo! Tak, bezczelstwo w czystej postaci. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - co to za zima? Śnieg spadł dosłownie symbolicznie. Ledwo przysłonił chodniki, trawniki... Temperatura była niska, ale z drugiej strony - nie przesadzajmy. Większość z nas pamięta jeszcze takie prawdziwe zimy, kiedy rzeczywiście było biało, zaspy sięgały kilku metrów (przynajmniej na Podkarpaciu), a mróz z prawdziwą złośliwością szczypał policzki i nos. Większość z nas pamięta jeszcze białe, prawdziwie białe, śnieżne święta Bożego Narodzenia. Kiedy wracając ze szkoły wrzucało się koleżanki do zasp, ten ich płacz i zemsty. Albo wojny na śnieżki - jedna paczka przeciwko drugiej. Lepienie bałwana. Kiedy ze szkoły wracałeś niemalże biegiem, by szybko zjeść obiad, wziąć sanki i świetnie się bawić z przyjaciółmi... tak po prostu, tak beztrosko, bez końca. Czasami, ba - coraz częściej, bardzo żałuję, że się starzeję, że to wszystko przeminęło i w sumie, że zimy już nie takie, jak kiedyś....

Kończąc moje wynurzenia na temat przemijania, prezentuję Wam efekty ponownej współpracy z Piotrem Karwatem. Wykorzystaliśmy mroźny dzień, z dużą ilością smogu, żeby stworzyć smutną zimową sesję. Zimy już nie ma, ale zdjęcia zostały!



12/16/2015

ciekawe miejsce: MOCAK - podejście drugie.


To już moja kolejna wizyta w MOCAKu (przyp. Muzeum Sztuki Współczesnej). Lubię to miejsce przede wszystkim przez klimat, niepowtarzalny klimat. I tą dziwną aurę w powietrzu. Za tą ciszę. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Z resztą, pisałem o tym kilka miesięcy temu - w marcu chyba. MOCAK podarował nam dużo fajnych wystaw fotografii, rysunków, filmów, animacji, instalacji... zarówno stałych, jak i tych czasowych - tym razem takich, jak np. "Gdy Polityka Wchodzi w Codzienność", "Poezja i fotografia", "Artyści z Krakowa. Generacja 1980-1990". Myślę, że dla każdego coś dobrego.


Krótka fotorelacja:

11/11/2015

autumn.


Dzień za dniem biegnie nieubłaganie. Jesień. Tak, to nie moja pora. Listopad to najgorszy miesiąc w roku i z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie cierpię go z całego serca, ot tak - dla samej zasady. Energia się ulatnia, życie się ulatnia, kolorów praktycznie nie ma. Zero siły, mobilizacji do czegokolwiek. I zero tlenu. Nie lubię tak. Mimo to muszę przyznać, że w ostatnich jedenastu dniach trafiło się kilka pięknych, słonecznych dni, takich w moim stylu. I (jak co roku) smog się trafił. I ignorancja krakowskich władz. Bo po co reagować, skoro norma smogu jest przekroczona tylko (około) 6 razy(!)? Normalka. Polsko-krakowska norma 100%. Taki jest ten świat. I taki jest ten Kraków - brudny, ale i piękny. Coś za coś, nie?  Ostatnie (smogowe) dni wykorzystaliśmy do tego, by znów połączyć siły z jednym z najlepszych krakowskich fotografów młodego pokolenia (muszę tak, bo więcej mi zdjęć nie zrobi), prywatnie z moim współlokatorem - panem Jakubem Suchem.



9/29/2015

może nad morze?


Jedni lubią słońce, inni deszcz, miasta, wsie, równiny, czy góry, a jeszcze inni morze -bardzo często spotykamy się absurdalnym starciem, porównywalnym z tym warszawsko-krakowskim (równie niewykonalnym): MORZE vs. GÓRY. Bo jak wybrać, co jest lepsze? Jak zestawić ze sobą dwa zupełnie inne światy? Jak porównać klimat, widok, powietrze? Dwie odmiany piękna. Uważam, że to po prostu niewykonalne. Ja zdecydowanie stwierdzam, że wolę morze (nie ubliżając górom) - bo tak po prostu. Może dlatego, że jestem z południa Polski i wyjazd na "północ" to prawdziwe święto? A może dlatego, że woda to mój żywioł? Jakby nie było, morze TO JEST TO. 



6/03/2015

Festiwal Kultury i Mediów POLIKULTURA - kompletnie nieobiektywna relacja okiem jednego z organizatorów.





Polikultura, Polikultura i po Polikulturze. Dziwnie jest. Już trzeci dzień PO. Skończyło się coś, co trwało od listopada. Coś, co wypełniało życie wielu z Nas - Studentów, z dnia na dzień coraz bardziej. Takie nasze dzieciątko, które rosło z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Nasz cel. I chyba nasz pierwszy (przynajmniej UJ - otowy) zawodowy sukces. 

3/10/2015

wiosna - krótka 'notka pochwalna'.



Wiosna, to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Pierwsze ciepłe słońce, budzący i zieleniący się świat, pierwsze tanie wina w plenerze, ucieczki przed strażą miejską, (niestety) pierwsze mandaty, rozsunięte kurtki, i twarz w słońcu, ot tak przez cały czas. Jakoś tak, do każdego człowieka wraca energia, zwykła ludzka radość, nawet z najmniejszych rzeczy i taka beztroskość, po tej cholernej, paskudnej i niesamowicie dłużącej się zimie.



Swoją drogą, jak już przy tej twarzy w słońcu jesteśmy - czasami odnoszę wrażenie, że ludzie patrzą na mnie jak na idiotę. W sumie to się nie dziwię - człowiek siedzący w tramwaju z twarzą zwróconą w stronę słońca i z uśmiechem od ucha do ucha, (a w naszym kraju, wśród 'naszych niezwykle optymistycznych rodaków' szczególnie) musi wyglądać co najmniej dziwnie.



Wracając do tematu - dni są coraz dłuższe, coraz cieplejsze, coraz bardziej słoneczne. Czynności, które nas męczą, ba - niezwykle irytują, też są jakieś takie dużo łatwiejsze i dużo bardziej przyjemne. Magia? Nie, wiosna. Na ulicach, w parkach, nad Wisłą pojawiają się tłumy mieszkańców, turystów. Swoją drogą, ostatnio zastanawiałem się, gdzie oni się kryją przez całą zimę, bo zauważalny 'wysyp' jest naprawdę zastanawiający... Jakby nie było, nie zapominajmy, że ja wiernym mieszkańcem byłem nawet wtedy, kiedy bywało źle, brzydko i dziwnie, więc wiernością i oddaniem wygrywam! Tak więc - wolną ławkę na rynku mam mieć, kawałek trawy nad Wisłą tak samo, nie ma innej opcji! Teraz zacznie się WIELKI JOGGING, spacery wieczorami, wycieczki rowerowe, rolki, pikniki... no wiosna!




To moja pierwsza wiosna w Krakowie, w moim ukochanym mieście. Nie ukrywam, że zima zabrała mu znaczną część uroku i piękna, ale jednocześnie muszę przyznać, że wiosna naprawdę zwraca wszystko co najmniej potrójnie. Wszystko jest milion razy ładniejsze - od kamienic, uliczek, knajp, po ludzi, do których wraca to COŚ. A co jest najlepsze? Będzie coraz pięknej, bo do lata idzie... i oby właśnie szło i to białe cholerstwo już tutaj nie wracało, bo nie tak zaplanowałem. Poza tym, już nie mogę się doczekać, aż moje podroby Ray-banów dotrą i będę mógł w 100% delektować się słońcem, i wiosną, i jednocześnie lansować się tak... wiosennie, a co! :) 



2/18/2015

holiday on the Baltic Sea.



Morze Bałtyckie zimą wygląda zupełnie inaczej. Wygląda chyba lepiej. Tak, na pewno. Puste plaże - ani jednego szalonego turysty. Cisza. Spokój. Tylko Ty, z dala od codziennej gonitwy, Twoje myśli i szum fal. Albo właśnie Ty i całkowicie wyłączony mózg (polecam - przetestowałem!). Kurde, jaki myśliciel się znalazł... Jakby nie było, ten wyjazd, ten pomysł - to była naprawdę świetna sprawa i dobra decyzja. Warto pamiętać o godnym kompanie podróży, bo od tego spokoju, ciszy i w moim przypadku nadmiaru milczenia, to się w głowie może poprzewracać. Także, zmierzając ku zakończeniu - z całą pewnością mogę stwierdzić, że morze zimą jeszcze mnie zobaczy, bo tego widoku, tego spokoju nie da się oddać, czy zastąpić w żaden sposób.

A na pytanie - "nad morze w zimie?!" - odpowiadam: ZDECYDOWANIE TAK.




 






MARTA SOBOLEWSKA PHOTOGRAPHY


2/14/2015