Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koncert. Pokaż wszystkie posty

8/13/2016

o koncercie Rihanny słów kilka...


Ponad tydzień temu wydarzyło się coś, co bardzo mnie zaskoczyło - razem z moim współlokatorem wygraliśmy bilety na koncert Rihanny. Dziwna sprawa, tym bardziej, że po pierwsze - nigdy w życiu nic nie wygrałem, a po drugie - całkowicie już o tym zapomniałem, bo od momentu, w którym dla beki wzięliśmy udział w konkursie zorganizowanym przez TIDAL minęło kilka dobrych tygodni - mieliśmy ułożyć playliste wykonawców, z którymi Rihanna (według nas) powinna w przyszłości coś nagrać. No i stało się...  Pojechaliśmy, pooglądaliśmy, posłuchaliśmy i nawet potańczyliśmy... Ale w sumie, to jak było?




8/04/2016

powroty - część I.


 Minęło bardzo, bardzo dużo czasu. Nieśmiało wracam. Nieśmiało, bo trochę się boję, że nie mam do kogo i do czego... Niemniej jednak spróbuję. Nie było mnie tutaj 3 miesiące. Trzy długie miesiące, podczas których w moim życiu wydarzyło się tyle rzeczy, że aż nie wiem od czego zacząć i właściwie, to jak zacząć, by Was nie zanudzić... Dlatego też postanowiłem podzielić mój "wielki powrót" na dwie części - pierwszą, będącą mocno skróconym opisem, a właściwie, to przeglądem tego, co najbardziej znaczące podczas mojej blogowej nieobecności i drugą (za dwa-trzy dni) - z kilkoma wnioskami i przemyśleniami.



4/04/2016

KONCERT JULII MARCELL W KRAKOWSKIM TEATRZE VARIETE.


Kolejny koncert z cyklu muzycznego VARIETE. Teatr zdecydowanie stawia na różnorodność i to bardzo, bardzo dobrze, bo możemy przenieść się do rozmaitych światów muzycznych. Po klimatycznym, lekko lirycznym i bardzo poruszającym koncercie rewelacyjnej Olgi Szomańskiej i Macieja Miecznikowskigo pt. "To jednak miłość",  przyszedł czas na alternatywę przez duże "A". Na scenę wskoczyła Julia Marcell, by promować swoje najnowsze wydawnictwo i przenieść Nas - widzów/słuchaczy - do swojego świata. Czy jej się udało? 


3/28/2016

kwietniowe pozycje obowiązkowe w Variete.



Zgodnie z tym, co wspominałem, przy ostatniej notce dotyczącej wspaniałego koncertu w Krakowskim Teatrze Variete - mam tam naprawdę sporo do nadrobienia. Zainteresowałem się ich działalnością w momencie, kiedy ta zaczęła się prawdziwie rozkręcać. Nie ukrywam, że prezentują się coraz lepiej, prezentują się naprawdę godnie. Jest na co popatrzeć, jest czego posłuchać... To młody teatr, a jego repertuar rozszerza się z każdym miesiącem, za co już na wstępie należą się brawa. Tak więc na co czekam, a co muszę nadrobić? Przeglądnijmy szybko ich repertuar na kwiecień!




3/09/2016

"To jednak miłość" - relacja z koncertu w Krakowskim Teatrze VARIETE.


Wczoraj miałem okazję, już po raz drugi, odwiedzić całkiem nowy Krakowski Teatr Variete - miejsce przyciągające coraz więcej widzów i fanów rozrywki na poziomie. Tym razem na scenie nie spektakl, a koncert. Koncert nie byle jaki, bo z okazji Dnia Kobiet. A przed widownią kto? Olga Szomańska i Maciej Miecznikowski. Dwa niby znane nazwiska, a jednak nie do końca... a znać je warto, oj bardzo... ale dowiedziałem się o tym dopiero wczoraj. Refleksja jest jedna: oby więcej!



2/10/2016

SUPER BOWL - czyli amerykańskie święto okiem Polaka.



Wszystko zaczęło się od amerykańskiego futbolu, bo Super Bowl, to finałowy mecz o mistrzostwo w futbolu amerykańskim zawodowej ligi National Football League (NFL), będący najważniejszym wydarzeniem sportowym roku w Stanach Zjednoczonych. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - mecz, jak mecz - gdyby nie ranga do jakiej wydarzenie to urosło... ba, ośmielę się nawet powiedzieć, że to już nie wydarzenie, a wielkie amerykańskie święto, na które każdy Amerykanin i każdy fan muzyki popularnej, czeka z zapartym tchem. Fani muzyki? Oj taak... O co w tym wszystkim chodzi? Już tłumaczę...



4/15/2015

COACHELLA FESTIVAL.

Pierwszy weekend jednego z najpopularniejszych, a na pewno najmodniejszych festiwalów świata za nami! Ponad pół miliona uczestników, tłumy gwiazd. COACHELLA FESTIVAL to nie tylko święto muzyki. To święto muzyki, mody, sztuki i dobrej, ba, świetnej zabawy.



I kiedy tak jak ja siedzisz przed swoim laptopikiem, który mac'iem nie jest, zasmarkany z toną chusteczek higienicznych, w tej swojej Polsce i ze łzami w oczach łudzisz się, że kiedyś i ty poskaczesz w rytm największych hitów z gwiazdami znanymi z portali plotkarskich (i nie tylko, bo gwiazdy wielkiego formatu też się tam bujają, np. moja przyszła żona - Beyonce bywa tam co roku) i tłumem Amerykanów, ubrany w ciuchy co najmniej ze specjalnej festiwalowej kolekcji H&M'u - usiądź ze mną, pofantazjujemy razem!          
                        
Już na początku uświadom sobie, że na 85% akurat na ten festiwal cie nie zawieje, bo daleko i drogo. Ale zawsze pozostaje 15%, a to jakaś nadzieja jest. Tymczasem zapchajmy się czymś słodkim na pocieszenie - ty pewnie przytyjesz, ja (niestety) na pewno nie...

W tym roku, podczas pierwszego weekendu koncertowicze mogli pobawić się na koncertach między innymi [całość obok] AC/DC, Florence and the Machine, Drake'a, Davida Guetty, Rayana Adamsa, Jacka White'a, Marina and the Diamonds, Lykke Li, Hoziera, The Weekend, Azealii Banks... i wielu, wielu innych.

Jednak odnoszę wrażenie, że tutaj nie do końca o muzykę chodzi. Tam po prostu trzeba być, trzeba się pokazać, modnie, stylowo ubrać... i bardzo, bardzo dobrze się bawić. Pić, tańczyć, śpiewać i nie byłby w tym nic dziwnego (wszystko, co wymieniłem jest w 100% festiwalowe), ale na tym trzeba dodatkowo 'uważać', bo fotoreporterzy są wszędzie. Oczy całego świata skierowane są właśnie tam... bo jest modnie.




Fenomenalny koncert powracającej z nowym materiałem Florence. Zachwycam się, z każdą minuta coraz bardziej. Jej naturalność na scenie mnie powala. I ta radość z koncertowania. Cudownie, że do nas wraca i trzymajmy kciuki, żeby naszą POLSZĘ odwiedziła, a najlepiej do Kraków (taka piękna Arena wybudowana, toż to nie może się zmarnować!). Podczas koncerty Drake wyskoczyła oczywiście babcia Madonna, coś tam pokrzyczała do mikrofonu.... i skandal - wsadziła język w gardło młodego wokalisty. Madonna, jak to Madonna, zrobiła trochę szumu koło siebie, bo nowa płyta sama się nie sprzeda.


W tym roku mnie tam jeszcze nie było, ale pracuję nad tym... :)

3/03/2015

domowe melodie- relacja z koncertu.

Są momenty, kiedy jest naprawdę ciężko - żeby nie powiedzieć, że źle. Wpadasz w ten bieg i nie masz czasu dosłownie na nic, nie masz czasu dla siebie. Praca, uczelnia/szkoła, nawet zwykle 'bywanie' zajmuje czas i w pewnym stopniu męczy. Wtedy idziesz na koncert... i wszystko znika, ot tak, po prostu. 90 minut sprawia, że patrzysz inaczej na świat i pierwszy raz od dłuższego czasu możesz odetchnąć z ulgą.


"Głupoty. Właściwie to czym oni śpiewają?!" 
"Kuurde, jakie to głupie... " 
To podstawowe reakcje ludzi chcących zrozumieć tę muzykę, a zdecydowanie reakcje tych nierozumiejących, a może właśnie niechcących? Do muzyki domowych melodii z jednej strony, trzeba podejść z wielkim, wielkim dystansem, przymrużeniem oka, a z drugiej pozwolić sobie na własną interpretację, bo czasami chodzi tam o wiele więcej, aniżeli na pierwszy rzut może się wydawać. Hm, być może teksty nie mają ponadczasowego wydźwięku. Być może nie poruszają ważnych problemów społecznych. Ale na pewno sprawiają, że w człowieku coś pęka. Pęka to coś, co nas męczy. Dzięki tym kilkudziesięciu minutom nastrój i nastawienie zmieniają się diametralnie.
Dowcipnie, z przymrużeniem oka, niejednokrotnie tak, że na całym ciele pojawiają się ciarki, a w oczach stają łzy. Tak jest na ich koncertach. Tak, że zapomina się dosłownie o wszystkim, o gonitwie, o problemach, zmartwieniach, o planach i ambicjach. Stoisz tam i schodzi z Ciebie powietrze, i wszystko, co w Tobie siedzi. Uśmiech pojawia się podczas pierwszej piosenki - i gwarantuję, zostanie już do końca dnia. Ba, żeby tylko... Poza tym świetny wokal Justyny, doskonała muzyka. Oni naprawdę doskonale czują się na scenie, świetnie się bawią. To jest coś niesamowitego!


Cała sala. Wyprzedane bilety tydzień przed koncertem. Kilkaset osób. Osób śpiewających głośniej, niż sami Artyści. Ich wzruszenie. Owacje na stojąco. Kilkuminutowe oklaski, okrzyki. Piosenki i te stare, i te z nowej płyty - wszystkie cudowne. Cztery bisy. Booooże, co to był za koncert... A najlepsze w tym wszystkim jest to, że gdyby koncert odbył się jeszcze raz, chociażby następnego dnia, to poszedłbym za każde pieniądze - zdecydowanie!



[zdjęcia: domowe melodie- fanpage; piosenka: Agnieszka Pałuk youtube.com]