4/15/2015

COACHELLA FESTIVAL.

Pierwszy weekend jednego z najpopularniejszych, a na pewno najmodniejszych festiwalów świata za nami! Ponad pół miliona uczestników, tłumy gwiazd. COACHELLA FESTIVAL to nie tylko święto muzyki. To święto muzyki, mody, sztuki i dobrej, ba, świetnej zabawy.



I kiedy tak jak ja siedzisz przed swoim laptopikiem, który mac'iem nie jest, zasmarkany z toną chusteczek higienicznych, w tej swojej Polsce i ze łzami w oczach łudzisz się, że kiedyś i ty poskaczesz w rytm największych hitów z gwiazdami znanymi z portali plotkarskich (i nie tylko, bo gwiazdy wielkiego formatu też się tam bujają, np. moja przyszła żona - Beyonce bywa tam co roku) i tłumem Amerykanów, ubrany w ciuchy co najmniej ze specjalnej festiwalowej kolekcji H&M'u - usiądź ze mną, pofantazjujemy razem!          
                        
Już na początku uświadom sobie, że na 85% akurat na ten festiwal cie nie zawieje, bo daleko i drogo. Ale zawsze pozostaje 15%, a to jakaś nadzieja jest. Tymczasem zapchajmy się czymś słodkim na pocieszenie - ty pewnie przytyjesz, ja (niestety) na pewno nie...

W tym roku, podczas pierwszego weekendu koncertowicze mogli pobawić się na koncertach między innymi [całość obok] AC/DC, Florence and the Machine, Drake'a, Davida Guetty, Rayana Adamsa, Jacka White'a, Marina and the Diamonds, Lykke Li, Hoziera, The Weekend, Azealii Banks... i wielu, wielu innych.

Jednak odnoszę wrażenie, że tutaj nie do końca o muzykę chodzi. Tam po prostu trzeba być, trzeba się pokazać, modnie, stylowo ubrać... i bardzo, bardzo dobrze się bawić. Pić, tańczyć, śpiewać i nie byłby w tym nic dziwnego (wszystko, co wymieniłem jest w 100% festiwalowe), ale na tym trzeba dodatkowo 'uważać', bo fotoreporterzy są wszędzie. Oczy całego świata skierowane są właśnie tam... bo jest modnie.




Fenomenalny koncert powracającej z nowym materiałem Florence. Zachwycam się, z każdą minuta coraz bardziej. Jej naturalność na scenie mnie powala. I ta radość z koncertowania. Cudownie, że do nas wraca i trzymajmy kciuki, żeby naszą POLSZĘ odwiedziła, a najlepiej do Kraków (taka piękna Arena wybudowana, toż to nie może się zmarnować!). Podczas koncerty Drake wyskoczyła oczywiście babcia Madonna, coś tam pokrzyczała do mikrofonu.... i skandal - wsadziła język w gardło młodego wokalisty. Madonna, jak to Madonna, zrobiła trochę szumu koło siebie, bo nowa płyta sama się nie sprzeda.


W tym roku mnie tam jeszcze nie było, ale pracuję nad tym... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz