To jest bardzo dziwne, bo tak jakby wczoraj odliczałem dni do 18stki, bałem się żeby nie rodzice nie wyczuli alkoholu, papierosów - te magiczne pięć minut, kiedy wchodzisz domu i dziwnym trafem trzeźwiejesz na moment, żeby zaraz położyć się w swoim łóżku i odlecieć z samolotami w głowie. A co to za radość była, kiedy się udało i nikt się nie zorientował... jaka ulga. Nie ukrywam, że tego 'rytuału' to aż mi brakuje, bo wiadomo to co nielegalne jest najlepsze - nie oszukujmy się! A teraz, co to za radość? Pijesz, spotykasz się znajomymi... i tyle. Zero adrenalinki w postaci rodziców.
Pamiętam, jak planowałem imprezę osiemnastkową, (to akurat kilka dobrych lat) milion pomysłów, od balu maskowego po imprezę tematyczną żeby później postawić na kameralną imprezę wśród najbliższych znajomych w domowym zaciszu. Dylematy jaką wódkę kupić, zaprosić ją, jak ona mnie nie zaprosiła? Te lamenty mojej mamy dotyczące tego, że może akurat nie będziemy robić imprezy, że to tyle roboty, przygotowań (mimo wszystko była zadowolona, bo było spokojnie stwierdziła, że mam kulturalnych znajomych i niech tak myśli nadal - tak, nie widziała wszystkiego).
Latka lecą, normalka. To prawda, że do 18stki się dłuży, no ale później? MASAKRA. Dzień za dniem, rok za rokiem... A ja? Ja to ciągle jestem, mimo wszystko, tym samym Tomkiem. Tomkiem z wielkim uśmiechem, prostackim poczuciem humoru, zagubionym spojrzeniem. Wiadomo, zmieniam się - dziwne by było gdyby tak się nie działo - ale staram się pozostać sobą. Jedyną refleksją jest to, że zamiast coraz mądrzejszy, to coraz głupszy się staję. Że czasami za bardzo wierzę w ludzi. Ale kurka wodna (pozdrawiam pana profesora!) jestem na fajnym etapie w swoim życiu, nie ma co narzekać, a te dwadzieścia lat to najlepsze dwadzieścia lat, jakie mogło mi się przytrafić. Masa cudownych ludzi, wspaniałych miejsc i przygód...
Kurde, chyba teraz najlepsze (jeszcze lepsze?) lata przede mną, nie? Jakby nie było, zamierzam je wykorzystać z całych sił! W końcu - 20 lat ma się tylko raz! :)
Czego sobie życzę?
- Zdrowia - bo jak to mówi moja babcia Janina: "Jak jest zdrowie, to jest wszystko..." To prawda. Możesz mieć kasę, miłość, świetna pracę i cudownych przyjaciół - nie masz zdrowia to nic z tego.
- Żeby na drugiej sesji poszło mi jak na pierwszej.
- Konsekwencji w realizacji celów.
- Siły dużo, żebym nadążał za sobą.
- Dużo, dużo inspiracji i radości.
Resztę przyjmę, wiadomo - i tak innego wyjścia nie mam! Żadnych postanowień, planów, będzie po prostu jak ma być. :)
~
PIOTR KARWAT PHOTOGRAPHY

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz