Dzień
za dniem biegnie nieubłaganie. Jesień. Tak, to nie moja pora. Listopad
to najgorszy miesiąc w roku i z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że
nie cierpię go z całego serca, ot tak - dla samej zasady. Energia się
ulatnia, życie się ulatnia, kolorów praktycznie nie ma. Zero siły,
mobilizacji do czegokolwiek. I zero tlenu. Nie lubię tak. Mimo to muszę
przyznać, że w ostatnich jedenastu dniach trafiło się kilka pięknych,
słonecznych dni, takich w moim stylu. I (jak co roku) smog się trafił. I
ignorancja krakowskich władz. Bo po co reagować, skoro norma smogu jest
przekroczona tylko (około) 6 razy(!)?
Normalka. Polsko-krakowska norma 100%. Taki jest ten świat. I taki jest
ten Kraków - brudny, ale i piękny. Coś za coś, nie? Ostatnie (smogowe)
dni wykorzystaliśmy do tego, by znów połączyć siły z jednym z
najlepszych krakowskich fotografów młodego pokolenia (muszę tak, bo
więcej mi zdjęć nie zrobi), prywatnie z moim współlokatorem - panem
Jakubem Suchem.
© JAKUB SUCH
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz