Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty

9/03/2016

muzyczne perełki ostatnich miesięcy.



Nie dzieliłem się z Wami muzycznymi inspiracjami tak długo, że nie wiem od czego zacząć... Przez ostatnie miesiące moje gusta muzyczne zmieniały się jak nigdy wcześniej. Jakby to tandetnie nie zabrzmiało: słuchałem dosłownie wszystkiego, dosłownie z każdej szufladki - od plastikowego popu, przez szeroko pojętą alternatywę, czy elektro, aż po rocka. Szybkie, tanecznie kawałki i te tak dla mnie typowe, smutne i dołujące. Nie ma co ukrywać, Open'er zmienił bardzo dużo i zdecydowanie poszerzył horyzonty. Pokazał trochę inną muzykę i nauczył, że nie warto się ograniczać. Do tego nowo poznani ludzie i ich perły. Myślę, że w tym zestawieniu znajdziecie coś dla siebie... bo jest dość uniwersalnie. Miłego słuchania!




5/14/2016

EUROWIZJA 2016 - jedenaście kawałków, które warto usłyszeć.



Już dzisiaj wieczorem, o 21:00 sześćdziesiąty pierwszy finał Konkursu Eurowizji. Konkursu przerysowań, tandety, wiatru we włosach, cekinów i wszystkiego innego, co się błyszczy i mieni. Nigdy nie ukrywałem, że co roku czekam z zapartym tchem na nowe piosenki, których słucha się później najczęściej na przyciszonych słuchawkach, bo jakby ktoś słyszał, to trochę wstyd. Oczywiście - nie wszystkie są wieśniackie, ale nie czarujmy się - zdecydowana większość. Z Eurowizji można szydzić lub nie, ale fakt jest faktem, że co roku przyciąga miliony widzów przed telewizory. Nie chce ci się tego oglądać na żywo, a chcesz usłyszeć to, co najlepsze? Jesteś w dobrym miejscu. Postanowiłem przygotować zestawienie 11 (ta liczba jest przypadkowa, tyle piosenek mi się podoba) najlepszych tegorocznych eurowizyjnych piosenek. Miłego słuchania!



5/02/2016

kwietniowe muzyczne perełki.


Za mną kolejne dni blogowej niemocy. Dni, które z całych sił staram się zwalczyć. Tradycyjnie, prezentuję muzyczne perełki miesiąca poprzedniego - czyli utwory. które najczęściej gościły na moich playlistach. Tym razem osiem pozycji - dość spójnych. Słowa klucze? Spokój. Zamknięte oczy. Odpoczynek. Indie folk. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie. Miłego słuchania i udanej reszty weekendu majowego!



4/08/2016

muzyczne premiery pierwszej połowy 2016 roku.

Najbliższe miesiące zapowiadają się naprawdę cudownie muzycznie - cudownie tym bardziej, że w samym kwietniu (czyli moim miesiącu, bo ja kwietniowe dziecko) dwie premiery albumów moich ukochanych zespołów. Znów będzie cudownie folkowo. Znów będzie godnie. Przygotowałem krótki przegląd pięciu płyt, na które czekam z zapartym tchem w ciągu najbliższych miesięcy.


4/02/2016

marcowe muzyczne perełki.


Mamy już drugi dzień kwietnia, ale nie martwcie się - nie zapomniałem. Przez kilkudniową, przymusową przerwę w publikowaniu notek, przesunął mi się trochę harmonogram, którego staram się trzymać i muzyczne perełki wskoczyły dopiero dzisiaj. Tym razem aż 13 pozycji - to był bardzo muzyczny miesiąc. Różnorodny jak zwykle, a może w sumie trochę mniej - nieco bardziej folkowy (wreszcie), czyli bardziej w moim stylu. Wiosna idzie - więc muzyka razem z nią, jak zwykle. Miłego słuchania podczas relaksu, sprzątania, nauki, spacerów i wszystkiego innego! Bo myślę, że w tym miesiącu jeszcze bardziej niż zwykle, jest w czym wybierać



3/16/2016

DLA NAIWNYCH MARZYCIELI - recenzja nowej płyty Anii Dąbrowskiej.


Na najnowsze wydawnictwo Ani Dąbrowskiej czekałem z zapartym tchem od momentu, kiedy po raz pierwszy, kilka miesięcy temu, usłyszałem pierwszy singiel ("NIEPRAWDA") zwiastujący krążek. Zachwyciłem się od razu. Dlaczego? Bo to było coś zupełnie innego, coś, o co Anii bym nie posądził, mimo że wielkim fanem nie jestem, ale od czasu do czasu lubię Anii posłuchać. Każdy wers tej piosenki wkręcał mi się w głowę coraz bardziej z każdym kolejnym przesłuchaniem. A jak jest z całą płytą? Czy eksperymenty muzyczne wyszły pani Dąbrowskiej na dobre? 




3/02/2016

muzyczne perełki z lutego.


Luty już za nami. Czas leci tak szybko... zanim się obejrzymy już będzie wspaniała i wyczekiwana wiosna, no i cudowne lato. W sumie, to mam nadzieję, że tak będzie, bo z pogodą i z tym naszym klimatem, to nigdy nic nie wiadomo... Jakby nie było, mimo że mamy już drugi dzień marca - nie zapomniałem o muzycznych perełkach z miesiąca poprzedniego. Co tym razem gościło w moich słuchawkach i na moich playlistach? Poznajcie moje muzyczne odkrycia i inspiracje! :) 


2/20/2016

Eurowizja - kto od Nas w tym roku?


Eurowizja, to konkurs, którego (tak sądzę) nikomu przedstawiać nie muszę... Ma zarówno oddanych fanów śledzących go od lat, ale i przeciwników gardzących jego poziomem i swego rodzaju, prezentowanym wieśniactwem. Jedno jest pewne - rokrocznie przyciąga przed telewizory miliony widzów z całej Europy. Nie jest tajemnicą, że naszym kandydatom nie idzie najlepiej... Jak będzie w tym roku? Kto ma szansę reprezentować nasz kraj i co ja na to? Finał polskich eliminacji już 05.03.2016 - robimy szybki przegląd! 



1/31/2016

styczniowe muzyczne perełki.


Styczeń to dziwnie polski miesiąc. Nie przypominam sobie, żeby którakolwiek odsłona moich perełek miesiąca była aż tak wypełniona polskimi wykonawcami i polskim językiem. Ale to chyba dobrze, lubię odkrywać nasze rodzime perły. Takie diamenciki... bo tych, w dzisiejszej notce najnormalniej w świecie nie brakuje. Jest lirycznie, czasami nieco mrocznie, jest pięknie - bo jakby inaczej? Zamknijcie oczy i odlećcie, tak styczniowo. Razem ze mną. Miłego słuchania! :)



1/07/2016

"A Head Full Of Dreams" - recenzja najnowszej płyty COLDPLAY.


Myślę, że każdy zna brytyjski zespół COLDPLAY. Na scenie są już osiemnaście lat. Bawią, wzruszają, porywają wypełnione pop brzegi stadiony całego świata. Budzą kontrowersje, bo nie boją się eksperymentować, bo próbują różnych dźwięków. Tracą i zyskują nowych fanów. Ze skrajności w skrajność. Mają fantastycznego wokalistę, który z jednej strony nieziemsko... fałszuje, a z drugiej koi głosem, jak nikt inny. I za to im chwała.... Nadszedł czas na następny, siódmy studyjny album. Jaki jest? Czy warto go słuchać? Już na wstępie - starzy fani mogą nie być zachwyceni, ale ci nowi, od 3 płyt, myślę, że podzielą moje zdanie.



1/02/2016

grudniowe muzyczne perełki.


Drugi dzień nowego roku. Grudzień, to miesiąc kolęd i świątecznych piosenek, którymi byliśmy zamęczani - z resztą, prawda jest taka, że sami się nimi katowaliśmy. Taki to grudniowy urok. Podtrzymując swoją tradycję, pragnę podzielić się tym, czego (poza wszystkim, co świąteczne) słuchałem, bo okazuje się, że było tego trochę... Oto kilka moich propozycji:



12/28/2015

perły 2015 roku.


Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Z racji, że jestem osobą dość sentymentalną, uwielbiam podsumowania, zestawienia, bilanse zysków i strat. Wchodzi we mnie jakaś niewiarygodnie nieokiełzana melancholia i chęć oddania się refleksjom, którym co roku, najnormalniej w świecie się poddaję. Staram się poświęcić ostatnie dni każdego roku na zastanowienie się nad tym, co było dobre, a co złe... Dzisiaj chciałbym zacząć od tego, co w tym kończącym 2015 roku, mnie inspirowało - od muzyki i filmów. 



12/10/2015

świąteczna muzyka - zaczynamy!


Mamy grudzień. Do świąt zostały dokładnie 2 tygodnie. W sklepach i na ulicach święta już od dawna - wszędzie pełno ozdób, światełek, dekoracji, mniej, lub bardziej udanych. Gra muzyka. Jest klimatycznie. Jest pięknie... W Krakowie, jak zwykle na bogato, może i trochę tandetnie, ale można! Bo czemu nie? Lubię te święta. I lubię ten świąteczny szał. Jest grudzień, a to oznacza, że możemy już tak pełnoprawnie (a nie cichaczem w słuchawkach) słuchać świątecznych piosenek - a to chyba jeden z lepszych momentów w ciągu roku (no może oprócz wakacji). Trochę wstyd, bo już 10.12, a ja dalej nie zacząłem - chyba się starzeję. Szczerze powiedziawszy, ciężko jest mi wybrać ulubione utwory, bo jest ich tak dużo... Mimo to, spróbuję wskazać kilka kawałków, czy płyt, które od kilku lat nie schodzą z mojej świątecznej playlisty (kolejność losowa). :) 



11/30/2015

listopadowe muzyczne perełki.


Kolejna odsłona muzycznych perełek... tym razem z listopada - przeponurego miesiąca. Smutne, rozleniwione, jesienne dni. Nie ukrywam, że było dość muzycznie... i wbrew pozorom, wcale nie tak bardzo zamulająco - no dobra, żartuję - było bardzo, bardzo zamulająco (przecież nie byłbym sobą), ale miejsce dla 2 pozytywnych kawałków też się znalazło. 20 listopada pojawiła się płyta Adele i od tego czasu, to jej utwory królowały na moich playlistach, ale (możecie odetchnąć z ulgą) Adelki w tym zestawieniu nie będzie, bo co za dużo, to niezdrowo. :) Przygotowałem siedem propozycji, może i w podobnej stylistyce, ale każda z nich jest inaczej rozwalająca. Miłego słuchania!



10/28/2015

ADELE.


 Kilka dni temu usłyszeliśmy pierwszą od 3 lat piosenkę - zapowiedź następczyni historycznej płyty '21', wydanej w 2011 roku, ciągle okupującej światowe listy najlepiej sprzedających się albumów. Świat oszalał, prawdziwie oszalał. Każdy z zapartym tchem czeka na premierę nowego krążka, na wielki powrót Królowej kojenia serc, Królowej emocji, czystych emocji. Powrót arcyartystki XXI wieki. Bez udziwnień, bez kombinacji, bez skandalu i szoku. Czysta muzyka. Tak, o Adele mowa. Znów będzie koić. I dzięki Ci, Boże, że nie przyszło jej do głowy zająć się tylko macierzyństwem. Dzięki Ci, za Adele - tak, po prostu. Dzisiaj skupiam się właśnie na niej. Na coraz silniejszym fenomenie Adele Adkins. Czy słusznym?


10/04/2015

wrześniowe muzyczne perełki.

 
Jak zwykle spóźniony ja. Już październik od czterech dni, a ja dalej o wrześniu. Tak to jest, jak człowiek odkłada wszystko na ostatnią chwilę. A tutaj pierwsze zajęcia, praktyki, pierwsze imprezy, a z tym wiąże się to, że mam dużo, dużo mniej czasu. Czas znowu się przeprogramować i nauczyć żyć po krakowsku. Kontynuując mój autorski cykl, tradycyjnie, chciałbym skupić się na muzyce miesiąca poprzedniego. Wrzesień był wypełniony różnorakimi dźwiękami do granic możliwości. Pewnie dlatego, że miałem bardzo dużo czasu na poszukiwania, być może za dużo. Szukałem, szukałem, wiele znalazłem, wiele odkryłem - było trochę komercyjnie i jak zwykle spokojnie... Oto moje wrześniowe inspiracje: 



9/03/2015

krakowskie tęsknotki.

 Jest wrześniowy wieczór, prawie 22:00, a ja, jak to ja - mam potrzebę podzielenia się rozkminą. Tym razem taką pochwalną, taką przepełnioną tęsknotą... taką krakowską. [Polecam od razu kawałek, który znajduje się pod tekstem, bo tak jakoś pasuje... :) ]

 Po dwumiesięcznym odwyku od miasta królów, zmuszony przez niecierpiące zwłoki sprawy, po "królewsku", w niewygodnym autobusie, którego nie polecam, po 3 godzinach i 20 minutach, powróciłem. Kiedy wysiadłem z ów przeciasnego autobusu relacji KROSNO - KRAKÓW, KRAKÓW - KROSNO (bez wymieniania nazwy firmy, chociaż to się samo ciśnie na usta...), lekko speszony zadałem sobie pytanie: TĘSKNIŁEŚ? Przez całe dwa dni się nad tym zastanawiałem, a odpowiedzią już się dzielę:

Nie przypuszczałem, że aż tak bardzo mi go brakuje, autentycznie. Że tak bardzo tęsknie za tym klimatem. Za tym brudem, syfem i smrodem. Nie przypuszczałem, że aż tak brakowało mi Krakowa. Wystarczyły dwa dni. Dwa głupie dni, podczas których miałem milion spraw, by przypomnieć sobie, jak bardzo brakuje mi tego "KRAKOWSKIEGO GNOJU" (wybaczcie za zwrot, ale niestety pasuje najbardziej). Tego mojego pędu, studiów, przyjaciół i znajomych. Zdałem sobie sprawę, że rok, który już za mną w zupełności wystarczył. Wystarczył by się dopasować, by pewnie i przesiąknąć. By, kurde, tęsknić za moim krakowskim życiem. Za nowym domem. Za tym co sobie zbudowałem i co dopiero zaczynałem budować. Ale kiedy po całym dniu, wyszedłem na balkon, rozejrzałem się po moim Ruczaju (dzielnica Krakowa) i zaciągając się na przemian z papierosem, jeszcze bardziej szkodliwym powietrzem (albo raczej czymś powietrzopodobnym) swierdziłem: To prawda, że wszędzie dobrze, że w domu najlepiej - ale od roku mam drugi dom i z całą miłością do mojego podkarpacia, do mojej cichej przystani, ja to bym się już na stałe nie wrócił.

I może to brzmi, jak jedna wielka przesada, czy jakaś tam odmiana snobizmu. Nie dbam o to. Kiedy końcem czerwca, po zdanej sesji, wracałem do domu najnormalniej w świecie - cieszyłem się. W sumie to nie ma co ukrywać, że odetchnąłem wtedy z ulgą, byłem szczerze zmęczony wszystkim - Krakowem też... a może nawet przede wszystkim. Każda miłość potrzebuje odpoczynku, nawet moja do tego miasta. Ale po całych dwóch miesiącach na ojcowiźnie i w kraju sąsiednim stwierdzam, że naprawdę mi go brakuje - ze wszystkim, co w nim dobre, co rewelacyjne i zachwycające, ale także z tym co złe, okropne, i zniechęcające. Taka miłość bezgraniczna, prawda? A może to już fanatyzm? Trudno - taki już jestem.

Szczerze: nie mogę się już doczekać, aż ja i miasto królów znów stworzymy duet doskonały. :)


 
[Łapcie jeszcze kawałek piękny, pasujący do moich wynurzeń!]

TK.

6/29/2015

muzyczne czerwcowe perełki.


Zaczęły się długo wyczekiwane wakacje. Jest czas na bycie sową i delektowanie się nocą, aż do rana, jest czas na spanie do południa i śniadanie godzinę przed obiadem. Jest czas na bycie ze samym sobą i ot tak po prostu, delektowanie się swoim towarzystwem - nawet nie przypuszczałem, że tak bardzo tego potrzebuję. Jest czas na spotkania z ludźmi, na które nie ma normalnie czasu, ani nawet możliwości. Jest czas na nadrabianie zaległości - masa filmów, które chciałem zobaczyć, ale zawsze było coś ważniejszego, moje seriale (House of Cards, Gra o tron). Książki, a jest ich tyle, że nie wiem za co się złapać. A co najważniejsze? Jest czas na muzykę. Tak bardzo tęskniłem za bezsensownym błądzeniem w internecie i poszukiwaniu muzycznych perełek. Dopiero zacząłem, a już kilka wpadło mi w ręce. Czerwiec ogólnie jest taki muzyczny... a ja właśnie o tym dzisiaj.