Zaczęły się długo wyczekiwane wakacje. Jest czas na bycie sową i delektowanie się nocą, aż do rana, jest czas na spanie do południa i śniadanie godzinę przed obiadem. Jest czas na bycie ze samym sobą i ot tak po prostu, delektowanie się swoim towarzystwem - nawet nie przypuszczałem, że tak bardzo tego potrzebuję. Jest czas na spotkania z ludźmi, na które nie ma normalnie czasu, ani nawet możliwości. Jest czas na nadrabianie zaległości - masa filmów, które chciałem zobaczyć, ale zawsze było coś ważniejszego, moje seriale (House of Cards, Gra o tron). Książki, a jest ich tyle, że nie wiem za co się złapać. A co najważniejsze? Jest czas na muzykę. Tak bardzo tęskniłem za bezsensownym błądzeniem w internecie i poszukiwaniu muzycznych perełek. Dopiero zacząłem, a już kilka wpadło mi w ręce. Czerwiec ogólnie jest taki muzyczny... a ja właśnie o tym dzisiaj.
Zacznę od KODALINE. Niech to będzie oficjalne wyrażenie żalu dotyczącego mojej nieobecności na tegorocznym OPENERze. Tyle moich zespołów. Tyle pereł. Kodaline, Tom Odell, Mumford and the Soons... Takiego Openera jeszcze nie było, naprawdę... ale ja nie o tym. "READY" to kolejny singiel z ostatniej płyty. Kolejny cudowny singiel, z pięknym, prostym tekstem. "Follow what you’re loving, love what you do, never let the pressure tell you that you’re not"
~
~
Jak już jestem przy perełkach, na poszukiwania których w końcu mogę sobie pozwolić, muszę wspomnieć, a właściwie przedstawić pierwszą z nich: VAULTS - "CRY NO MORE". Angielska grupa, na którą zupełnie przypadkiem trafiłem kilka dni temu. Ciekawy głos, intrygująca aranżacja z elementami czegoś w rodzaju dubstepu + dość dosadny, ładny tekst = piękny całokształt.
~
Kolejną perłą znalezioną podczas błądzenia w internetach jest (znów) brytyjski zespół AMBER RUN, a przede wszystkim ich dwa kawałki: "I FOUND", "NOAH" i "JUST MY SOUL RESPONDING". Zespół, który bardzo, bardzo (a przede wszystkim w drugiej i trzeciej piosence) przypomina mi inny brytyjski, wynaleziony przeze mnie podczas podobnego przypadkowego odnajdywania perełek w internecie - mam na myśli oczywiście BASTILLE (a to duży komplement, bo Bastille uwielbiam). Piękne teksty i magiczny głos wokalisty - zdecydowane atuty. Do tego piękne teledyski. Z jednej strony minimalizm, a z drugiej coś o zabarwieniu elektronicznym, jakimś takim dubstepowym. Fajnie to brzmi, słucham tego z jakimiś takimi ciarkami... W ich twórczość to zdecydowanie się zagłębię! :)
~

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz