7/04/2015

night air.

 
Cisza. Spokój. Tylko ja, moje myśli, melancholijna muzyka i żar papierosów. Za oknem ciemna noc, szczekanie psów, pojedyncze samochody, lekki wiatr. Już prawie zapomniałem, jak bardzo lubię noc. Już prawie zapomniałem, jak to jest, ot tak po prostu delektować się magią i wyjątkowością nocy. Jak to jest siedzieć i po prostu milczeć wśród mroku. Zapomniałem prawie, jak bardzo tego potrzebuję... jak bardzo mi tego brakowało. Tak bardzo potrzebowałem podkarpackiego, lubatowskiego spokoju.



Jestem typową sową - działam w nocy. Działam dużo efektywniej, mam więcej pomysłów, więcej energii, zapału. Mam spokój, nawet w domu wypełnionym życiem, w którym naprawdę ciężko jest pobyć sam na sam ze sobą. Niestety, codzienność, codzienne obowiązki nie pozwalają na nocne prace, na nocne życie - przecież trzeba wstać rano i gnać przed siebie, mimo wszystko. Dzięki powrotowi do domu przypomniałem sobie ile te nocne rozmyślania, działania, zwykłe przesiadywania aż do świtu dla mnie znaczą, jak bardzo ich potrzebowałem. I jak tęskniłem. Cudownie jest zostawić za sobą presję, gonitwę i wszelkie zobowiązania. Cudownie jest zatrzymać się i nie musieć dosłownie nic. Cudownie jest wyhamować i czyścić głowę. Ściągnąć maskę. Delektuję się każdą taką chwilą z całych sił.

Wychodzisz na zewnątrz, odpalasz papierosa, zaciągasz się i delektujesz ciszą. Słyszysz tylko rozżarzonego papierosa, dopalającego się zbyt szybko i natrętne psy, które przecież zawsze cię irytowały - teraz dodają jedynie uroku. Pojedyncze samochody przerywające naturalny spokój. Bierzesz głęboki oddech i jest... lepiej. Tylko ty i noc. Nawet powietrze jest inne - i pomijam fakt, że podkarpackie jest najlepsze. Noc ma swój urok, ma taką swoją magię, aurę, której nie da się zobrazować jakimikolwiek słowami, bo wszystko co ciśnie się na usta wydaje się zbyt proste, zbyt banalne. Zbyt idiotyczne.


"I’ve acquired a taste for silence. Darkness fills my heart with calmness and each thought like a thief is driven."

Postawmy sobie wakacyjny cel - wyłączmy mózgi. Tak po prostu. Jakby to banalnie nie brzmiało. Zapomnijmy o ciągłych rozkminach, zmartwieniach. Zapomnijmy o problemach - tych poważnych i tych błahych. Już wystarczy. Najnormalniej w świecie cieszmy się tym co jest TU i TERAZ. Przynajmniej spróbujmy. Nie zastanawiajmy się nad jutrem, nie wspominajmy wczoraj. Żyjmy.

Dla jednych dobranoc, dla drugich dzień dobry!

TK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz