10/28/2015

ADELE.


 Kilka dni temu usłyszeliśmy pierwszą od 3 lat piosenkę - zapowiedź następczyni historycznej płyty '21', wydanej w 2011 roku, ciągle okupującej światowe listy najlepiej sprzedających się albumów. Świat oszalał, prawdziwie oszalał. Każdy z zapartym tchem czeka na premierę nowego krążka, na wielki powrót Królowej kojenia serc, Królowej emocji, czystych emocji. Powrót arcyartystki XXI wieki. Bez udziwnień, bez kombinacji, bez skandalu i szoku. Czysta muzyka. Tak, o Adele mowa. Znów będzie koić. I dzięki Ci, Boże, że nie przyszło jej do głowy zająć się tylko macierzyństwem. Dzięki Ci, za Adele - tak, po prostu. Dzisiaj skupiam się właśnie na niej. Na coraz silniejszym fenomenie Adele Adkins. Czy słusznym?



Tej Pani nie muszę przedstawiać nikomu - właśnie zorientowałem się, że w ten sam sposób zaczynałem już notkę o Madonnie i tak jakoś głupio. A może właśnie to będzie dobry kontrast? Madonna to bez wątpienia, wielka postać, z ogromną charyzmą, wielkim dorobkiem, ale (przepraszam) marnym talentem i dużą ilością skandalu i szokowania - nie oszukujmy się, to właśnie dwa ostatnie czynniki bardzo, ale to bardzo pomogły jej we wszystkim, co udało się jej osiągnąć. Oczywiście, nie można jej też odmówić pomysłowości, silnego charakteru, pracowitości, spójności i podążania wyznaczonym przez siebie torem. Z Adele jest inaczej. Zero skandalu. Zero szokowania. Zero wyzywających strojów, czy wielkich widowisk z skomplikowanymi choreografiami.Tylko dwa albumy (trzeci w drodze), tylko 11 oficjalnych singli. To naprawdę mało. Za mało, by wyrobić markę. By wyrobić, aż taką markę jak ona. Tak, ADELE to prawdziwa i niekwestionowana wielka marka. I jeszcze raz TAK - Adele wystarczyły dwa albumy, by zostać głosem XXI wieku (bo bez wątpienia nim jest).

Na scenę wychodzi zwykła dziewczyna "przy kości", w zwykłej sukience - obok zwykły fortepian. Otwiera usta i... zaczyna się coś niezwykłego, zaczyna się prawdziwa magia. Niepowtarzalne dźwięki, fantastyczny głos. Proste i dosadne teksty, trafiające w zakątki naszych dusz, w zakątki duszy (prawie) każdego. To sztuka. To arcydzieło. To arcyartystka. Niepowtarzalne zjawisko sceniczne. Głos XXI wieku. Dwie płyty studyjne i jeden singiel nie wydany na żadnym krążku (Skyfall do Jamesa Bonda) wystarczyły, by zdobyć 10 nagród Grammy - najważniejszych nagród w przemyśle muzycznym, w tym 6 na jednej gali, Złotego Globa i Oscara (za Skyfall). To fenomen. To nieprawdopodobny fenomen. Jej druga płyta '21' rozeszła się w nakładzie, ponad, 30 milionów egzemplarzy, przy czym warto dodać, że w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie nie kupują już płyt, nakład 5 mln to prawdziwy sukces - a tutaj, przypomnę, ponad 30. 30 milionów jednej płyty, która zapisała się na kartach historii muzyki. Przez dwa lata z rzędu był to najlepiej sprzedający się krążek. I tutaj nie było jakiejś wzmożonej promocji, wręcz przeciwnie - Adele najpierw zniknęła, ponieważ musiała poddać się zabiegowi wycinania guzków na strunach głosowych, wróciła na kilka występów i ponownie uciekła - zaszła w ciążę i aż do teraz poświęciła się tylko rodzinie. Wniosek? Siła muzyki, mimo wszystko.

Przyszedł dzień, w którym pojawiła się pogłoska, jakoby pani Adele miała wydać nowy, trzeci album, około 20.11.2015. I co się wtedy dzieje? Szał i zamieszanie. Cały rynek muzyczny zmienia plany i dostosowuje się do pogłoski. To nieprawdopodobne zjawisko. Powiedzmy sobie szczerze - jaki szaleniec wyda płytę po Adele? Nikt, kto marzy o pierwszym miejscu na listach przebojów, przynajmniej przez tydzień, nie zrobi takiej głupoty. Każdy wie, że to miejsce, co najmniej do końca roku należeć będzie właśnie do niej. To, co się stało jest szokująco niebywałe - dobrym przykładem są płyty Justina Biebera i One Direction [czyli krążki uderzające głównie do młodzieży i mające chrapkę na pierwsze miejsca] ukazują się w tym samym dniu, a to nie do zaakceptowania - ale wiadomo, że łatwiej zmierzyć się z Justinem czy 1D, niż z Adele; jeszcze lepszym argumentem jest to, że po '20 nie będzie już premier. To jest wielka sztuka - wypracować sobie taka markę, by siać postrach... zapracować sobietak na swoje nazwisko, by cały świat zmieniał plany właśnie pod nas. Tej Pani się to udało.


Dzisiaj już wiadomo - Adele swoje trzecie wydawnictwo zaprezentuje światu 20.11.2015 roku. Kilka dni temu usłyszeliśmy nowy singiel. W dniu premiery idąc przez uczelnie, mijałem ludzi zaliczających się do różnych grup - wierzcie mi na słowo, w każdej z nich usłyszałem właśnie Hello. Czy to nie prawdziwy fenomen? Trochę starej Adele kojącej serca, trochę nowej. Niby ciągle ta sama, a taka jakaś jakby inna, jakby (mimo wszystko) weselsza? W dalszym ciągu piękna muzyka, piękne słowa. Nie zawiodła. Są zdania, że nie poszła dalej, że to ciągle to samo, z czym nie do końca mogę się zgodzić. Na przykład ja, nie chcę innej Adele - innej w znaczeniu: nowe brzmienie, bo nową jakość, z całą pewnością nam zaprezentowała... a najlepsze dopiero przed nami. Jeszcze inni zarzucają, że po tak długiej przerwie każdy rzucił się na jej muzykę - być może, ale każdy kto się rzucił zdecydowanie się nie zawiódł, więc do w tym złego? "Byłam przerażona, że nikt już nie będzie mną zainteresowany"a niesłusznie. Singiel Hello, to numer jeden w 79 krajach. Pobiła rekord sprzedaży jednego dnia i całego tygodnia (zbliża się już do 1mln pobrań). Pre-order płyty numerem jeden w 50 (!), rekord na youtube.com (w ciągu 24h ponad 23 mln wyświetleń teledysku). Świat czeka i to z zapartym tchem. I chyba na tym polega fenomen Adele - zapiera dech i rozwala na kawałki

Adele o '25':
"Kiedy miałam 7 lat, chciałam mieć 8. Kiedy miałam 8, zawsze chciałam mieć 12. Gdy już miałam 12 lat, chciałam być 18-latką. Później już nie chciałam być starsza. (...) Moja poprzednia ("21") płyta była płytą rozstania. Jeśli miałbym jakoś określić nową, powiedziałabym, że to płyta godzenia się z tym, jak jest. Godzenia się ze sobą, ze straconym czasem, ze wszystkim, co zrobiłam i czego nie zrobiłam. (...) "25" jest o poznawaniu osoby, którą się stałam, nie zdając sobie z tego sprawy. Przepraszam, że tyle to trwało, ale takie jest życie"


 TK.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz