4/02/2016

marcowe muzyczne perełki.


Mamy już drugi dzień kwietnia, ale nie martwcie się - nie zapomniałem. Przez kilkudniową, przymusową przerwę w publikowaniu notek, przesunął mi się trochę harmonogram, którego staram się trzymać i muzyczne perełki wskoczyły dopiero dzisiaj. Tym razem aż 13 pozycji - to był bardzo muzyczny miesiąc. Różnorodny jak zwykle, a może w sumie trochę mniej - nieco bardziej folkowy (wreszcie), czyli bardziej w moim stylu. Wiosna idzie - więc muzyka razem z nią, jak zwykle. Miłego słuchania podczas relaksu, sprzątania, nauki, spacerów i wszystkiego innego! Bo myślę, że w tym miesiącu jeszcze bardziej niż zwykle, jest w czym wybierać



Na początku wielka radość - mój ukochany zespół EDWARD SHARPE AND THE MAGNETIC ZEROS wraca z nowym krążkiem. Poznaliśmy już pierwszy singiel, jak na nich dość spokojny, co nie zmienia faktu, że piękny - bo "No Love Like Yours" zdecydowanie taki jest. Nie odeszli od folkowego stylu, prostych melodii z prostym i pięknym tekstem. Jest cudnie. Po prostu.



_____


Kolejną niespodzianką i jednocześnie drugą propozycją jeszcze ciepłą jest piosenka mojego drugiego ukochanego zespołu - THE LUMINEERS, który także powraca z nowym materiałem. Piosenka "Ophelia" to kawałek mocno w ich stylu, a mimo wszystko jakiś taki świeży, ma ładny tekst, wpada w ucho - możemy usłyszeć też typowe dla nich głośne tupanie o drewnianą podłogę. Jestem na tak i z zapartym tchem czekam na nowości!


_____


THE OH HELLOS, to moje odkrycie ostatnich tygodni. Taka oznaka wiosny. Indie Folk wraca do mych łask, wraca na moje playlisty, a to dobrze, bo ta muzyka niesie dużo dobrego (tak z doświadczenia). "Dear Wormwood", to kolejna piosenka bliska memu sercu. Piękny tekst, cudowna indie folkowa muzyka, ładny wokal + cudowny chór = MIAZGA. Drugi kawałek, który wpadł mi w ucho, to "Pale White Horse" - hipnotyzujący wokal (tym razem kobiecy) + ten wspaniały chór...


_____


MATTHEW AND THE ATLAS i ich nowość - "Temple" Bardzo, bardzo dobry kawałek. Mega wpada w ucho. Ciekawy głos, ciekawie muzycznie, produkcyjnie. Bardzo w moim stylu. Jest tak indie. Jest dobrze... a do tego tak ładny teledysk - wszystko składa się w całość. Znałem wcześniej ten zespół, ale nie ukrywam, że pozytywnie mnie zaskoczyli.


_____


LITTLE MIX i ich "Secret Love Song, Pt. II", to propozycja, która chyba nie powinna się tutaj znaleźć, bo troszkę się jej wstydzę. Umieściłem ją dlatego, że zasłużyła - bardzo często jej słuchałem. Dziewczyny oczarowały mnie pięknym tekstem, bardzo dla mi bliskim. Do tego to delikatne wykonanie. Normalnie nie słucham ich muzyki, bo jest za bardzo popowa (nawet jak na mnie), ale w ty przypadku, należy im się uwaga.


_____


Kolejna propozycja, której delikatnie się wstydzę jest piosenka NATASZY URBAŃSKIEJ pt. "Muszę odejść" - to kawałek, który podobnie, jak ten wyżej, jest mi bardzo bliski tekstowo. Trzeba przyznać Nataszy, że bardzo dobrze brzmi w takim wydaniu. Słuchając tej piosenki proponuję zapomnieć, że to ona (chyba, że tak niepolsko ją lubicie, ja osobiście nic do niej nie mam). To bardzo dobry kawałek, więc wycofuję - nie wstydzę się ani trochę. 


_____


JP COOPER i jego "Colour Me In Gold", to bardzo, bardzo klimatyczna propozycja. Natrafiłem na nią zupełnie przypadkiem, podczas czytania internetów. Piękny tekst, minimalizm, bardzo ładny głos. Prawdziwe emocje. Jestem bardzo na tak, bo ogólnie jest tak... bardzo. 


_____


Kolejne muzyczne odkrycie - FAMILY AND FRIENDS  i ich "Amadeus". Pozytywna dawka energii. Indie Folk w pełnym wydaniu! Nogi aż same rwą się do tańca. Jest rytmicznie, jest pozytywnie. Tak do zamknięcia oczu i zwrócenia twarzy ku słońcu. Na dobre dni i na złe. Lubię to i oby więcej! 


_____


Zmiana klimatu. MIKE POSNER i jego "I Took A Pill In Ibiza". Tyle że wolę ją w tej, oficjalnej wersji. Piszę w tej, bo ostatnio okupuje listy przebojów remix, który jest spoko, nie powiem że nie, ale mimo wszystko ta wersja ma klimacik, podkreśla jego ciekawy głos i jakąś taką wrażliwość. Jest naprawdę ładnie... i chyba już wakacyjnie. Podoba mi się!


_____


Lubię JAMESA VINCENTA MCMORRROW'a głównie za kawałek "We Don't Eat". "Wicked Game", usłyszałem dzięki zwiastunowi kolejnego sezonu serialu "Gra o Tron", na który czekam z zapartym tchem i zakochałem się od pierwszego usłyszenia. Nieprawdopodobna wrażliwość. Taka aż przeszywająca. Jest cudnie i oby więcej!


_____


Zmieniamy klimat... i to całkowicie. Przedostatnia pozycja została poświęcona panu JAMESOWI BAY'owi i jego "Best Fake Smile". Bardzo pozytywny kawałek o tym, że nie ma co udawać, trzeba być sobą. Mocny, ciekawy wokal, muzyka stylizowana na delikatnie rockową. Podoba mi się, mimo że to nie w moim stylu!


_____


Ostatnia propozycja jest autorstwa polskiej wokalistki, na której to koncert w Teatrze Variete już jutro się udam. Trafiłem na ten kawałek niechcący, kilka tygodni temu. Zahipnotyzował mnie, ale to tak całkowicie. Polecam założyć dobre słuchawki, albo włączyć głośniki z niezłym basem. Wielkie brawa za mroczny klimat! I za chórki. I za całość. Jest mega. 


_____


TK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz