3/06/2015

ciekawe miejsce: MOCAK



Jeżeli chodzi o sztukę, to jestem wielkim, wielkim wielbicielem. Wielbicielem takim raczej staroświeckim, tradycyjnym. Dla mnie musi być podniośle, pięknie, profesjonalnie. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, aczkolwiek tak właśnie jest. Sztuka nowoczesna, zachwycająca coraz to większe rzesze ludzi, raczej do mnie nie dociera - być może jestem za mało wrażliwy, albo za mało inteligentny, albo po prostu ślepy, ale bardzo często artyzmu w tym nie dostrzegam. I zastanawiam się często jak artyzmem można nazwać obieranie ziemniaków, albo rękę odbitą w krowim gównie - ale najwidoczniej, nie mnie dane jest to pojąć.




I wszystko byłoby normalnie, ja lubiłbym swoje, inni lubiliby swoje i nie dziwiłbym się niczemu. Ale kiedy pierwszy raz wszedłem do MOCAKu zdziwiłem się. "Przecież ja nie lubię sztuki nowoczesnej, jak może mi się tutaj podobać? Coś jest nie tak..." - pomyślałem. Klimat. Niepowtarzalny klimat. Coś naprawdę fajnego, takiego relaksującego w powietrzu. Coś niedotworzenia, niedopisania. Być może to zasługa znakomicie zaprojektowanego budynku, tej wszechobecnej bieli, otwartej przestrzeni, ciszy zakłócanej niosącymi się krokami zwiedzających. A może to właśnie sztuka nowoczesna idąca w tym kierunku tak zachwyca? Nie wiem.





MOCAK (od ang. Museum of Contemporary Art in Krakówto Muzeum Sztuki Współczesnej. Jedna z najbardziej klimatycznych, a jednocześnie nowoczesnych przestrzeni. Miejsce całkowicie nie w moim stylu. A przecież, w pewien sposób, zakochałem się w nim i wracam, jak często tylko mogę. Połączenie obrazu, dźwięku, tekstu. Zbiór dzieł, projektów edukacyjnych i badawczych Artystów ostatnich dziesięcioleci, zamieszkujących ŚWIAT. Artystów mających ciekawe spojrzenie na różnorakie problemy, zjawiska. Często ukazujących coś zwykłego, codziennego w doskonały sposób.



Nie sposób nie wspomnieć o miejscu, gdzie znajduje się przywoływane przeze mnie muzeum. Nie sposób nie zauważyć, jak bardzo dobrze, co do jego klimatu, jest ono dobrane. ZABŁOCIE - jedna z dzielnic Krakowa, tych klimatycznych w inni sposób, klimatycznych w nie-krakowski sposób. Mało historycznych zabytków, a całkiem sporo opuszczonych fabryk, które niestety w coraz większym stopniu wypierane są przez piękne, na swój sposób, apartamentowce. Jest to obszar naszego miasta, w którym można dostrzec dużo industrialu i street artu, firm nowo-technologicznych, instytucji kultury, pracowni i warsztatów artystycznych, oraz knajpek i miejsc spotkań dla ludzi uciekających od popularnych i tandetnych propozycji. Trochę takie miejsce dla artystów, hipsterów. Obszar niezwykle zmieniający się. W ostatni weekend maja, właśnie na Zabłociu odbędzie się III edycja festiwali Kultury i Mediów: POLIKULTURA, organizowanego przez wszystkich studentów I roku mojego kierunku (w tym mnie). Festiwalu różniącego się od innych, ale o tym jeszcze będzie... 



LORD SUCHMAN PHOTOGRAPHY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz