Notka pochwała już była. Rozpływałem się wtedy nad pięknem, ogólnie panującym optymizmem i wszystkimi urokami świata, właśnie tą porą roku. Nie żeby, jak na ironię, dzień po opublikowaniu wspomnianej notki, słońce zniknęło na kilka dni, a na jego miejsce wkroczyło to mokre coś... Życie. Ale było to dość w moim stylu, nie powiem. Pochwaliłem Słońce, a ono zwiało.
Dzisiaj pierwszy dzień wiosny kalendarzowej. Ja, jak to ja - już kilka dni temu, pełnoprawnie zacząłem lans w podróbach ray-banów, rozpiętych parkach i najeczkach. Twarz, na której uśmiech - zgodnie z przewidywaniami - ciągle w słońcu. Co prawda (na szczęście!) mandatu jeszcze nie było, ale pierwsze wino (białe, półsłodkie FRESCO - polecam!) zdecydowanie tak. Czego chcieć więcej?
Ale nie o tym miała być ta notka.
Jest wiosna. Coraz więcej słońca, coraz dłuższe i cieplejsze dni. Zrzucamy wszyscy ciężkie kurtki i buty zimowe, zaczynamy działać. Czas na moją ulubioną wiosenną część (życzę sobie, aby w tym roku udało mi się zrealizować jak najwięcej) - czas na postanowienia! Spinamy tyłki i wszyscy, wszyscy razem postanawiamy, że wiosny nie zmarnujemy - w żadnym wypadku. W ogóle nie ma takiej opcji. Stwierdziłem, że tym razem, wzorem wybitej pani Grzeszczak zajmę się małymi rzeczami, żadnych wielkich, zmieniających życie postanowień.
Po pierwsze, zaczynamy biegać i ćwiczyć. Nieważne ile/ jak długo, nieważne kiedy, może być rano, w południe, wieczorem. po prostu biegamy, ćwiczymy i będzie fajnie. Lato też już nadchodzi i nadejdzie dużo szybciej, aniżeli nam się wydaje - będzie wstyd pójść na basen ... w zimowej formie (co w ogóle ludzie powiedzą?!)
Po drugie, czytamy dużo, bardzo dużo książek, gdzie się tylko da, w mieszkaniu, w tramwaju, nad Wisłą, w parku. Czytamy dużo, bo zatrważające statystyki same się nie podniosą. Bo kto, jak nie my? Pomyślcie sami...
Po trzecie, jak najczęściej się da chodzimy nad Wisłę, na spacery, na rynek posiedzieć w 'ogródkach', posłuchać ulicznych grajków... Nie można (za przeproszeniem) gnić w domu i się nudzić (co to w ogóle nuda jest?) Wychodzimy jak najczęściej się da, bo jest fajnie... bo jest wiosna i trzeba, bez dyskusji!
Po czwarte i po ostatnie, słuchamy dobrej muzyki, takiej naszej, pozytywnej, niekoniecznie modnej. Bardzo dużo muzyki i koniecznie głośno śpiewajmy (mniejsza o współlokatorów czy rodzinę). Udowodniono naukowo, że śpiew poprawia nastrój i zwiększa efektywność mózgu. Z tym drugim to nie wiem czy się mogę zgodzić, bo tak dużo śpiewam...
LORD SUCHMAN PHOTOGRPHY
LUBATOWA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz