3/18/2015

DZIKA DROGA - recenzja filmu.


W życiu, jak to w życiu - raz jest się na wozie, raz pod wozem. Dzisiaj się powodzi, jutro jesteśmy na samym dnie. Tyle, że jak już na to dno się dostaniemy, to ciężko jest wrócić... Porażka goni porażkę, kataklizm za kataklizmem - bardzo często to właśnie my sami jesteśmy dla siebie zagrożeniem. Co zrobić, kiedy świat zawalił się z wielkim hukiem, kiedy tracimy wszystko, na co pracowaliśmy przez długi czas? Co zrobić, kiedy okazuje się, że doprowadziliśmy swoje życie do katastrofy i wydaje się, że gorzej być już nie może? Uciec. Tak, jak Ona.

Cheryl Strayed (w tej roli fenomenalna Reese Witherspoon) to kobieta, która na własne życzenie zmarnowała swoje życie - no może z małymi wyjątkami, takimi, jak śmierć ukochanej matki - ale zdecydowanie dużo jej winy w tym życiu było. Uzależniona od seksu i narkotyków zniszczyła swój organizm, mózg i małżeństwo... a przede wszystkim swoje życie. Załamana, wyniszczona i samotna postanawia coś zmienić. Ba, postanawia się ratować. Wyrusza w podróż jednym z popularniejszych i wcale nie najłatwiejszych amerykańskich szlaków -  Pacific Crest Trail - liczącym ponad 4 tysiące kilometrów. Na początku nie byłoby w tym nic dziwnego, bo nie znamy przeszłości bohaterki, jednak stopniowo jest ona odsłaniana. Okazuje się, że decyzja ta nie jest spowodowana żądzą przygód, a pragnieniem oczyszczenia - czyś w rodzaju pokuty, czy terapii... a najbardziej pragnieniem ucieczki. Jest to ekranizacja bardzo dobrej książki autorstwa samej Cheryl Strayed pt. "Dzika Droga. Jak odnalazłam siebie". Prawdziwa historia, która naprawdę, naprawdę porusza i zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem.

ZWIASTUN:


Nie sposób nie wspomnieć o krajobrazach, o widokach. Cały szlak, poprzez który wędruje główna bohaterka jest jednym wielkim pięknem. Ba, jakim pięknem? Cudem. Kurde, natura nigdy nie przestanie mnie zachwycać. A sposób, w jaki jest ukazana, te fenomenalne zdjęcia - to istny raj dla oczu. Z resztą zatroszczono się, by i uszy się ucieszyły - doskonały soundtrack, piękna, piękna muzyka. Muzyka, która w połączeniu z zapierającymi dech w piersiach widokami wprowadza widza w melancholijny nastrój i sprawia, że nawet przeżycia głównej bohaterki nie mają aż takiego znaczenia. Okazuje się, że połączenie obrazu i dźwięku jest doskonałym założeniem - sprawia, że przeżywamy to wszystko dużo, dużo mocniej, angażujemy się, a jednocześnie cały niepotrzebny nadbagaż emocjonalny, zebrany w naszej osobistej wędrówce, spada. Hm, to dziwne i trudne do opisania, ale myślę, że Wiecie o co mi chodzi. Co tu dużo mówić, to doskonale zrobiony film.






Jest to kolejny film kanadyjskiego reżysera, pana Jeana-Marca Vallée (jego ostatnia produkcja to fenomenalny film "WITAJ W KLUBIE"). Chciałem zwrócić uwagę na reżysera, ponieważ uważam, że należą mu się wielkie, wielkie brawa - ekranizacja tej książki jest naprawdę dobra. Wiadomo, że w niektórych momentach odszedł od tej papierowej treści, ale mimo wszystko wyszło pięknie, poruszająco.... i tak refleksyjnie. Nie ukrywam - na to właśnie liczyłem. Mimo że zakładałem, iż wyjdę zalany łzami (a tak nie było), to film mnie nie zawiódł, bo zgodnie z oczekiwaniami, z kina wyszedłem zdecydowanie oczyszczony i taki lżejszy. "Dzika Droga" pozwala na zastanowienie się nad swoim życiem, chyba nawet na delikatne przewartościowanie go i zdecydowanie na wyciągnięcie wniosków.


Polecam każdemu, kto szuka czegoś w rodzaju ukojenia. Piękna produkcja, która sprawia, że rzeczywiście robi się jakoś lżej, lepiej. Produkcja, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmiany. NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO - NA COKOLWIEK!

1 komentarz: