3/24/2015

KODALINE - czy irlandzka grupa poradziła sobie z 'klątwą drugiego albumu'?

Nigdy nie ukrywałem tego, że dla mnie, w muzyce najważniejsza jest wrażliwość i to COŚ. Coś, co naprawdę ciężko jest ot tak po prostu nazwać. Coś co można porównać do ścisku w żołądku, do wzruszenia, czy ciarek na całym ciele. Ja często nazywam to po prostu "MUZYCZNYM ORGAZMEM' (to określenie zdecydowanie najlepiej obrazuje to, co ze mną robi piękna muzyka). Na całość musi składać się przede wszystkim ładny tekst, piękna muzyka, wokal i właśnie to coś, coś magicznego i ściskającego serce. Wszystkie te czynniki posiada irlandzka grupa Kodaline. Zdecydowanie tak.


Kodaline to jeden z tych zespołów, które potrafią wyodrębnić z muzyki coś niesamowitego, pięknego i wzruszającego. Kiedy słucha się ich muzyki magicznie zmienia się myślenie i podejście do życia. Zrzuca się ciężar życia i po prostu słucha się ich muzyki. Naprawdę potrafią przenieść w inny wymiar. Wokalista ma genialny głos, którym (przynajmniej mnie) koi. Zakochałem się w ich brzmieniu już kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem "All I Want" - i tak już zostało.


Pierwsza płyta była doskonała w każdym calu - muzycznie, wokalnie, tekstowo,  przebojowo. Coś znakomitego. Kiedy pierwszy raz przesłuchałem efekt ich pracy byłem kompletnie rozwalony. Bo jak trzymać się w kawałku przy takich genialnych piosenkach, jak: "All I Want", "High Hopes", "All Comes Down You" (moje ulubione!), "Perfect World", "Love Like This", czy "Big Bad World" (i mógłbym tak wymieniać) na jednej płycie?  Mógłbym tak wymieniać, aż okazało się, że na liście znalazły się wszystkie utwory z płyty. Coś wspaniałego. Nadszedł moment, kiedy chłopaki wydali drugą płytę studyjne - nie oszukujmy się,  tą najtrudniejszą w karierze każdego artysty. Mówi się nawet: "Na debiutancką płytę ma się całe dotychczasowe życie, na drugą już niestety nie..." W tym przypadku zadanie jest jeszcze cięższe, ponieważ debiut był niezwykle udany. Do tego wszystkiego dochodzi przede wszystkim presja, brak czasu, bo przecież kariera coraz większa, oczekiwania, podział na 'dwie drużyny' fanów: pierwsza - chcemy coś nowego, świeżego, chcemy waszego rozwoju; druga - Kodaline ma być tym samym Kodaline i koniec kropka. To niewątpliwe trudne zadanie, niewątpliwie stresujące. Zdecydowanie nie każdy sobie z nim radzi. Ale w tym przypadku, przynajmniej ja, nie mam Kodaline nic do zarzucenia.


Drugie wydawnictwo zdecydowanie różni się od debiutu, co wcale nie oznacza, że jest w jakimkolwiek stopniu gorsze. Nie, jest po prostu inne. "IN A PERFECT WORLD" było bardzo emocjonalne, wzruszające, takie spokojne, a "COMMING UP FOR AIR" jest zdecydowanie dużo mocniejsze, dużo bardziej wyraziste, chociaż (chwała Bogu!) ta emocjonalna strona została. Te piosenki są chyba jakby dojrzalsze... Podobnie jak na poprzedniej płycie - jest to kopalnia hitów. Piosenki naprawdę wpadają w ucho, są dopracowane w każdym calu, mają piękne teksty, a wokal? Niesamowity, jak zwykle.

Myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie - miłośnicy ballad mają piękne "The One", "Unclear", "Everything Works Out in the End" (bardzo wzrusza mnie ten kawałek), "Better". Fani nieco mocniejszych i pewnie bardziej przebojowych brzmień powinni zadowolić się utworami, o które nie posądziłbym Kodaline - mam tutaj na myśli przede wszystkim "Play The Game", "Coming Alive" (ten kawałek jest bardzo w stylu Coldplay), czy przeprzebojowe "Human Again"

Wiadomo, mimo że płyta jest naprawdę dobra, zawsze są faworyci. Nowe brzmienie zespołu mnie zadowala, ale ciągle uwielbiam ich liryczną odmianę, stąd też "Love Will Set You Free", czy "The One" zachwycają mnie przy każdym przesłuchaniu od nowa. Nie sposób nie wspomnieć o pierwszym singlu ("Honest"), ktory to jest połączeniem przebojowości i liryzmu - cudowny kawałek, który już za pierwszym razem utkwił w mojej głowie i siedzi tam ciągle. Lubię także "Autopilot", "Unclear" i oczywiście "The One". Cholera, całą płytę lubię.


"COMMING UP FOR AIR" to dowód na to, że Kodaline postanowiło się rozwijać, a to bardzo, bardzo ważne. Nowe wydawnictwo jest połączeniem starego brzmienia z czymś nowym, bardziej przebojowym i odważnym. Mimo wszystko, ich muzyka ciągle jest zachwycająca. Muzycy udowodnili, że nieważne czy to liryczna balladka, czy skoczny rockowy kawałek - zachwycają i będą zachwycać dalej. Jestem wielkim fanem ich chórków (serio, cieszę się, że dość często możemy ich posłuchać), bo brzmią naprawdę dobrze. Mimo że zadanie było naprawdę ciężkie, to z całą odpowiedzialnością i przekonaniem stwierdzam, że 'KLĄTWA DRUGIEJ PŁYTY' ICH NIE DOTYCZY - pokazali, że przy ciężkiej pracy i włożeniu całego serca, wszystko jest do przeskoczenia. Pozostaje nam trzymać za nich kciuki i delektować się efektami ich pracy... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz