Żeby nie wyszło, że jestem hipokrytą, od razu postanowiłem powygrzewać się publicznie, no i ogólnie nacieszyć wiosenną aurą. Zgodnie z tym, co pisałem, zauważalne już są ogródki, leżaki, coraz większe ilości ludzi, pierwsi spłoszeni turyści, robiący sobie zdjęcia co dwa kroki, pierwsze pary obmacujące się nad Wisłą. Jest fajnie - polecam!
Poza tym, znów dzień po publikacji notki słońce się speszyło i zwiało. Wstydliwe się, cholera, zrobiło. Hm, chyba muszę przestać je tak wyświęcać, bo widzę, że sodówka... Nic nie poradzę na to, że jaram się tą wiosną, jak głupi - taki już jestem. :)
Łapcie kilka słonecznych fotek!










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz