
Równiutkie dwa tygodnie temu (wybaczcie za tak późną relację) miałem ponowną, chyba już trzecią, przyjemność gościć w Krakowskim Teatrze Variete - tym razem na scenie Rewia. Nie ukrywam, że od samego początku, każda zapowiedź brzmiała dla dość intrygująco, bo nigdy wcześniej nie miałem okazji oglądać tego typu widowiska. Intrygująco tym bardziej, że na scenie, kilkanaście pięknych kobiet, a jako diwa wieczoru, nie kto inny, a Olga Szomańska - jak doskonale wiecie, już jakiś czas temu rozpływałem się nad jej ogromnym talentem. Jak było tym razem? Czy warto wybrać się do Variete i obejrzeć ich Rewię? I czy krakowska publiczność jest gotowa na widowisko tego typu?
Zacznę od tego (a właściwie TEJ), co najważniejsze - od Gwiazdy, ba prawdziwej diwy wieczoru - Olgi Szomańskiej - nie wiem jakimi słowami wyrazić zachwyt tymi wykonaniami. Brylant, po prostu brylant. Co za głos... Wow. Wow. Wow. Bo jak inaczej opisać występy kobiety, która "TOXIC" Britney Spears śpiewa tak, że myślisz sobie: "cholera, ale dobry kawałek"? Zmiażdżyła mnie wokalnie, tak w stu procentach, z resztą, bazując na reakcjach publiczności, chyba nie tylko mnie. Jej blask był tak potężny, iż chwilami całkowicie zapominałem o tym, że to rewia przecież i trzeba patrzeć na całość, na pozostałe panie. Olga brzmiała i wyglądała po prostu rewelacyjnie... Po kolei zachwycała kawałkami Beyonce, Jennifer Hudson z musicalu "DREAMGIRLS", czy piosenkami Christiny Augilery i Cher z musicalu "BURLESKA". Było też energiczne "LET'S GET LOUD" Jennifer Lopez, "VOGUE" Madonny i wiele innych hitów znanych bardziej lub mniej. REWELACJA, po prostu. Wokalistka pokazała, że jak się ma talent, jak się ma kawał głosu i dużo dobrych kreatywnych pomysłów, to nawet z najmniej ambitnej piosenki można zrobić prawdziwy brylant. Olga Szomańska zrobiła, zdecydowanie. I podniosła poziom całego show bardzo, bardzo wysoko.
Nie
można zapomnieć o tym, że na scenie,
nieziemsko-zjawiskowo-przeutalentowanej Oldze, którą mógłbym zachwycać
się godzinami (serio, jest tak utalentowana, tak mnie oczarowała, że już
drugi tydzień informuję świat, jak bardzo warto posłuchać jej na żywo),
towarzyszą przecież piękne tancerki z Rising Stars Revue, dzięki którym cała sala przeniosła się w niepowtarzalny klimat burleski, rodem ze wspomnianego wyżej filmu z Krysią i Cher. Magia. Dużo kolorów. Piękne kobiety. Taniec. Muzyka. Śpiew. Kostiumy. Blask. Ogromne brawa zebrała niesamowita akrobatka - Martyna Ya Mayka Majak - zachwyciła każdego zarówno giętkością i sprawnością ciała, jak i odwagą - nie ukrywam, niejednokrotnie sprawiła, że musiałem wstrzymać oddech. Nie sposób nie wspomnieć o strojach tancerek, bo niewątpliwie jest o czym - z każdą piosenką odkrywaliśmy coraz piękniejsze, barwniejsze i bardziej zachwycające kreacje... Jak to w rewii, dużo kolorowych, spektakularnych piór sprowadzanych z Brazylii (a przynajmniej tak uważają twórcy), kryształy Swarovskiego, dużo koloru, jakiegoś takiego blasku- wielkie brawa dla Konrada Bikowskiego i Beaty Bartosik, bo kostiumy zachwyciły, bez wątpienia.
Czy warto? Tak. Czy to nie jest trochę tak, że tylko mężczyźni się zachwycą? Nie. To, że na scenie oglądać można kilkanaście pięknych kobiet, (wbrew pozorom) wcale nie znaczy, iż to widowisko jedynie dla męskiej publiczności. To spektakl głównie dla ludzi, którzy lubią przenosić się trochę w czasie, a już na pewno w wyszukane, wyjątkowe miejsca. Ludzi, którzy lubią muzykę, rewelacyjne wykonania, taniec, mrożące krew w żyłach akrobacje, piękne kostiumy. Czy krakowska publiczność jest gotowa na widowisko tego typu? Zdecydowanie tak. Z resztą, kilkunastominutowe owacje na stojąco mówią same za siebie - i dodam, że owacje te, ukazały się w wykonaniu sali wypełnionej i przez kobiety, i przez mężczyzn. Gdyby ktoś się zastanawiał, jak spędzić weekendowy wieczór, to za dwa tygodnie (20 i 21.05) Rewia pojawi się na scenie Krakowskiego Teatru Variete! Ja polecam, chociażby dla Olgi Szomańskiej. Jeszcze raz, brawa dla twórców tego barwnego show!
ZDJĘCIA SĄ WŁASNOŚCIĄ KRAKOWSKIEGO TEATRU VARIETE.
TK.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz