Boyhood to film, który już od dawna siedzi mi w głowie i wyjść z niej nie może. Co tu dużo
mówić - poruszył mnie, nawet
bardzo. Dlaczego? To doskonały eksperyment, tworzony przez 11 lat, który spełnił moje oczekiwania… oczekiwania co do ukazania codzienności.
Jest to opowieść o życiu Masona i otaczających
go osób, od jego 5 do 18 urodzin.
Opowieść o zwykłej codzienności, szarości życia, którą tak naprawdę zna każdy z nas. To co zachwyca jeszcze bardziej, to
fakt, że bohaterowie dorastają/ starzeją się wraz z posuwającą się akcją,
bowiem film ten, tak jak wspomniałem, kręcony był przez 11 lat. To jest
fenomen, to jest doskonały pomysł, na który tak naprawdę nie wpadł nikt wcześniej. Z każdą minutą możemy
obserwować kolejne perypetie i etapy w życiu Masona i jego bliskich, a przy tym
zmieniający się wygląd chłopca. Pierwszy rowerek, przyjaciel, kłótnie z siostrą, przeprowadzka, tęsknota za
ojcem; pierwsze piwo, papieros, kłamstwo, imprezy, dziewczyny. Pierwsza miłość,
pierwszy zawód, ból, czy niepewność co do przyszłości i moment
wyprowadzki z domu. Wątki, które
nie są nam obce i być może dlatego te nad wyraz proste sceny, ten naprawdę
niezbyt skomplikowany scenariusz tak porusza..
Towarzysząc głównemu bohaterowi i jego bliskim nie raz się uśmiechnąłem, nieraz im współczułem, a nieraz ze łzami w oczach
pomyślałem: ‘Boże, to tak jak ja, miałem naprawdę to samo…’. A najlepsze w tym
wszystkim jest i tak to, że przez [ponad] 160 minut naprawdę przywiązałem się
do tej rodziny. I właśnie to mnie tak zachwyca, za to chwała reżyserowi - udało
mu się pokazać codzienność w tak piękny, a zarazem normalny sposób. Sprawił, że widz czuje się, jakby dorastał
razem z Masonem, jakby szedł z nim przez życie, które bywa tak zaskakujące.
Nie sposób nie wspomnieć o wędrówce
poprzez dekadę. W doskonały, a [co ważne] nienachalny sposób ukazana została moda, panujące trendy,
przedstawione za pomocą muzyki [od Britney Spears i skaczących amerykańskich
nastolatek, przez Lady Gagę, po alternatywną i niezależną muzykę], ubrań,
akcesoriów. Widzimy tam pierwszego
xBoxa, wojnę w Iraku, walkę Obamy o fotel prezydencki, fenomen Harrego Potera.
Reżyser dołożył wszelkich starań, aby czynniki te były bardzo wyraźnym tłem, a
nawet jednym z głównych,
najgwałtowniej zmieniających się bohaterów opowiadanej historii.
Być może właśnie dlatego ten film zrobił na
mnie takie wrażenie? Może dlatego, że w pewnych momentach zobaczyłem tam
siebie? Prawda jest taka, że nie jest to produkcja dla każdego, nie każdy
doceni coś tak normalnego, jak codzienność. Nie każdego to tak zachwyci. Ja zdecydowanie doceniłem i zachwyciłem się tym wszystkim. I trzymam kciuki z całych sił, by te wszystkie nominacje zamieniły się w OSCARY.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz