2/12/2015

BOYHOOD- recenzja filmu.



Boyhood to film, który już od dawna siedzi mi w głowie i wyjść z niej nie może. Co tu dużo mówić - poruszył mnie, nawet bardzo. Dlaczego? To doskonały eksperyment, tworzony przez 11 lat, który spełnił moje oczekiwania… oczekiwania co do ukazania codzienności.

Jest to opowieść o życiu Masona i otaczających go osób, od jego 5 do 18 urodzin. Opowieść o zwykłej codzienności, szarości życia, którą tak naprawdę zna każdy z nas. To co zachwyca jeszcze bardziej, to fakt, że bohaterowie dorastają/ starzeją się wraz z posuwającą się akcją, bowiem film ten, tak jak wspomniałem, kręcony był przez 11 lat. To jest fenomen, to jest doskonały pomysł, na który tak naprawdę nie wpadł nikt wcześniej. Z każdą minutą możemy obserwować kolejne perypetie i etapy w życiu Masona i jego bliskich, a przy tym zmieniający się wygląd chłopca. Pierwszy rowerek, przyjaciel, kłótnie z siostrą, przeprowadzka, tęsknota za ojcem; pierwsze piwo, papieros, kłamstwo, imprezy, dziewczyny. Pierwsza miłość, pierwszy zawód, ból, czy niepewność co do przyszłości i moment wyprowadzki z domu. Wątki, które nie są nam obce i być może dlatego te nad wyraz proste sceny, ten naprawdę niezbyt skomplikowany scenariusz tak porusza..
Towarzysząc głównemu bohaterowi i jego bliskim nie raz się uśmiechnąłem, nieraz im współczułem, a nieraz ze łzami w oczach pomyślałem: ‘Boże, to tak jak ja, miałem naprawdę to samo…’. A najlepsze w tym wszystkim jest i tak to, że przez [ponad] 160 minut naprawdę przywiązałem się do tej rodziny. I właśnie to mnie tak zachwyca, za to chwała reżyserowi - udało mu się pokazać codzienność w tak piękny, a zarazem normalny sposób. Sprawił, że widz czuje się, jakby dorastał razem z Masonem, jakby szedł z nim przez życie, które bywa tak zaskakujące.

Nie sposób nie wspomnieć o wędrówce poprzez dekadę. W doskonały, a [co ważne] nienachalny sposób ukazana została moda, panujące trendy, przedstawione za pomocą muzyki [od Britney Spears i skaczących amerykańskich nastolatek, przez Lady Gagę, po alternatywną i niezależną muzykę], ubrań, akcesoriów. Widzimy tam pierwszego xBoxa, wojnę w Iraku, walkę Obamy o fotel prezydencki, fenomen Harrego Potera. Reżyser dołożył wszelkich starań, aby czynniki te były bardzo wyraźnym tłem, a nawet jednym z głównych, najgwałtowniej zmieniających się bohaterów opowiadanej historii.



Być może właśnie dlatego ten film zrobił na mnie takie wrażenie? Może dlatego, że w pewnych momentach zobaczyłem tam siebie? Prawda jest taka, że nie jest to produkcja dla każdego, nie każdy doceni coś tak normalnego, jak codzienność. Nie każdego to tak zachwyci. Ja zdecydowanie doceniłem i zachwyciłem się tym wszystkim. I trzymam kciuki z całych sił, by te wszystkie nominacje zamieniły się w OSCARY.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz