5/05/2015

matura to bzdura?

Dokładnie rok temu - 05.05.2014r. zaczął się tygodniowy horror, którego nigdy nie zapomnę. Boże, jak ten czas szybko leci. Pamiętam, jakby to było wczoraj. Wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Zaczęło się (niby) niewinnie, językiem polskim. Lekki stres, gadanie, że jak będzie POTOP, albo WESELE, to ja wezmę to drugie (autentycznie frajersko w to wierzyłem... to sobie kurde nabrałem ten drugi temat). Później matma - stresowałem się jak głupi, papierosa to dosłownie połknąłem, dowód osobisty prawie złamałem, jak zobaczyłem zadania prawie wyszedłem - ogólnie to prawie...
Dużo, dużo stresu, jeszcze więcej presji, którą tak naprawdę narzuciłem na siebie sam. Matura jest bardzo ważna, to właśnie od niej zależy to, co będzie dalej...Ja jakoś nie wspominam pozytywnie tego czasu.




Studenci bardzo często mówią: "eeee, co tam matura! Sesja to jest hardcorowa!". Niestety nie do końca mogę się z tym zgodzić. Co więcej, pozwolę sobie to skwitować powiedzeniem: ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ - niestety. Żeby nie było, sesja jest bardzo ciężka (świeć Panie nad tą czerwcową), tutaj nie ma co dyskutować. Bardzo, bardzo dużo materiału, często złośliwi wykładowcy, trud połączenia imprezowego życia z nauką ( :] ), ogólnie trudne rzeczy (a na inżyniersko - ścisłych kierunkach przede wszystkim). Gadanie, że matura to bzdura, że to nic, jest co najmniej idiotyczne. Za każdym razem zastanawiam się, co to w ogóle ma na celu...

Kochani Studenci, nie oszukujmy się - presja nad nami nie jest aż tak ogromna. Mamy zerówkę, mamy pierwszy termin, mamy co najmniej jedną poprawkę, w ostateczności mamy nawet warunki. Maturzysta ma poprawkę w sierpniu, która i tak wyklucza go z pierwszej rekrutacji = nie idzie na wymarzone studia = wszystkie marzenia gdzieś się ulatniają. Maturzysta budzi się w maju i zdaje sobie sprawę, że to JUŻ. Że te trzy/cztery lata zleciały dużo, dużo szybciej, aniżeli się to zapowiadało. Że to koniec beztroski i wolności. Dla jednych to egzamin prowadzący do wymarzonych studiów, które mimo wszystko młodość przedłużają a dla drugich to tzw. egzamin dojrzałości oficjalnie rozpoczynający dorosłe życie pełne obowiązków. Matura to wcale nie jest bzdura - tak sądzę i zdania nie zmienię.

Maturzyści, już po matmie (czyli dla 60% już po najgorszym). Dajcie czadu, czegokolwiek byście nie planowali. Pozostałe egzaminy rozwalcie spokojnie, bez presji, będzie dobrze! :)

PS. Matmą się nie przejmujcie - jak ja zdałem, to znaczy, że zdać można. 

1 komentarz:

  1. To racja, od matury dużo zależy, dlatego warto się przyłożyć i później iść na studia, które rzeczywiście dają satysfakcję ;)

    OdpowiedzUsuń