3/12/2016

6 urodziny mojej małej Królowej - czyli wspomnienia w kilku zdaniach.


Dzisiejsza notka będzie krótka. To będzie kilka myśli o tym, że czas leci nieubłaganie, tak, że dech zapiera i o tym, że w moich rodzinnych stronach mówi się (bardzo słusznie), iż widać to najbardziej po dzieciach. Mamy 12.03.2016 i właśnie dzisiaj mija 6 lat od narodzin mojej najmłodszej siostry. Mojej prywatnej Królowej i kobiety na całe życie. 



Wszyscy się starzejemy i to żadne odkrycie. Co rok bogatsi o nowe doświadczenia, nowe radości, smutki, porażki i sukcesy. Szczęśliwi bardziej, lub mniej. Ale kiedy patrzymy w lustro zbyt wielu zmian nie zauważamy. Rok za rokiem, a my zmieniamy się jakby powoli. Z dziećmi jest inaczej.... Kamila urodziła się 12.03.2010 i pamiętam ten dzień, jak wczoraj. Jest między nami dość duża różnica wieku (ale ja za tym!) bo 15 lat - tak się złożyło, że ja najstarsze dziecko, ona najmłodsze. Doskonali tak samo. Ale do czego zmierzam?

Do tego, że przez te pierwsze sześć lat jej życia tak bardzo się zmieniła. Z przesłodkiego niemowlaka wymiotującego na mnie za każdym razem, kiedy wziąłem ją na ręce, (tak jakby) przeistoczyła się w małą damę (prawdziwą, nie myślcie sobie że bylejaką!). Pamiętam, kiedy próbowaliśmy wybrać jej imię, po czym i tak wybrał je tata (3 raz). Te pampersy (pierwszego zmieniałem ze spinaczem na nosie, ale byłem gimbem, więc mi się wybacza), spacery z wózkiem, podrywy na małą siostrę - bo przecież to rozczula, nie oszukujmy się. Pamiętam muzykę, którą jej włączałem (i dalej włączam) -  kiedy się urodziła, modna była Lady Gaga i jej "Bad Romance".  A teraz co? Patrzę z przerażeniem, jak bardzo dużo mamy wspólnego - uparta i humorzasta po bracie. Roztańczona i rozśpiewana po bracie. Przemądrzała po bracie. Jej fanaberie przebijają nawet moje. Zaradna. Uśmiechnięta. Wstydliwa, tak jak ja kiedyś. Mała wielbicielka muzyki i tańca - kiedy wracam do domu mówi: "Tooomeeek, włącz mi Bijons, bo Justyna (moja, a właściwie to przecież nasza druga siostra) mi nie chciała włączyć...", albo: "Tomek, włączaj nowe piosenki i chodź tańczyć!!!". Do tego modniara, która nie założy tego, co jej się nie podoba (tak, ma 6 lat). I mimo że kłócimy się dużo, a ona jest godnym rywalem do kłótni (uwierzcie mi), to jest najlepsza na świecie! :)


To prawda, dzieci rosną tak szybko i to właśnie po nich widać upływający czas - ale gdyby usłyszała, że mówię o niej "dziecko", to by się obraziła i powiedziała: "sam jesteś dziecko, wiesz? Ja jestem już duża!". Więc jej nie mówcie.  I tak sobie myślę, że ona bardzo zmieniła nasz dom, tak na dużo lepiej. Tak go odmłodziła i jeszcze bardziej rozruszała...






STO LAT, MOJA KRÓLOWO!  

TK.

3 komentarze:

  1. Ależ słodki i mądry wpis :) Cudowne siostry! Ja jestem jedynaczką i moje najbliższe kuzynki sa dla mnie jak siostry, dobrze, że są. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OOoooo jaka słodka ta Twoja siostra <3 Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie wyglądacie jako rodzeństwo! I podobni jesteście :)
    Ja mam młodszą o 2 lata siostrę.

    OdpowiedzUsuń