3/18/2016

NIEWINNE - recenzja filmu.


"Niewinne", to pierwszy z mojej najnowszej listy filmów, które chcę obejrzeć. Zacząłem właśnie od tej produkcji, głównie z uwagi na wielką sympatię i ogromny szacunek do (według mnie) wybitnej Agaty Kuleszy. Kolejnym powodem jest także fakt, że (nie ukrywam) najnormalniej w świecie, zainteresował mnie poruszany temat, lekko szokujący, kontrowersyjny... i tajemniczy. Poza tym, obok wspomnianej Kuleszy, kilka polskich aktorek, a do tego wszystkiego francuska reżyserka znana z filmów takich jak: "Coco Chanel", czy "Idealne Matki". Co wyszło z tak obiecującej ekipy? I dlaczego pani Kulesza wielką aktorką jest?



1945 rok. Polska. Środek zimy. Powojenny czas, kiedy radzieccy żołnierze, delikatnie mówiąc, szaleli na ziemiach zniszczonych przez wojnę. Szaleli niszcząc to, co zostało - i nie mówię tylko o budynkach, a przede wszystkim o gwałtach, na każdym, kto wzbudził ich seksualne zainteresowanie. W tym czasie stacjonuje jeszcze francuski Czerwony Krzyż, zajmujący się tylko i wyłącznie rannymi Francuzami. Pewnego, niewyróżniającego się niczym szczególnym, popołudnia w szpitalu pojawia się siostra, z pobliskiego zakonu, błagająca o pomoc Mathilde Beaulieu (w tej roli piękna Lou de Laâge), młodą francuską lekarkę ... i tutaj wszystko się zaczyna. Z każdą minutą poznajemy kolejny zatrważający fakt. Poznajemy historię zakonnic gwałconych (trzykrotnie!) przez niewyżytych, zdemobilizowanych radzieckich żołnierzy, szukających rozrywki. Zakonnic okrytych hańbą, grzechem... pozostawionych z ogromnymi wyrzutami sumienia - bo czystość, to dla nich podstawa i swego rodzaju fundament życia - ale także z niechcianymi prezentami. Tak, kilka sióstr zachodzi w ciążę. I właśnie o tym, rzecz jasna - między innymi - jest ten film.

To opowieść o momencie wejścia do surowej, konserwatywnej do granic możliwości instytucji, kogoś z zewnątrz. Kogoś o odmiennych poglądach na życie. Kogoś myślącego racjonalnie. Szanującego, w przeciwieństwie do instytucji, która wydawałoby się, że przecież szanuje, ludzkie istnienie. Instytucji, która na pierwszym miejscu stawia wiarę, bogobojność i sztywne, przestarzałe i co najmniej bezsensowne zasady. Tym kimś jest wspomniana Mathilde, a instytucja, to polski zakon, na którego czele stoi bezwzględna matka przełożona (w tej roli Agata Kulesza). Przełożona dla której opinia społeczna, ucieczka od skandalu, zasady kościoła i ślepa wiara we wszystko, co z nim związane są ważniejsze, niż ludzkie zdrowie, a nawet życie. Właśnie - to takie typowe. A gdzie katolicka miłość do bliźniego. Gdzie szacunek? Okazuje się, że to właśnie ktoś z zewnątrz może sprawić, że reszta otwiera oczy i zmienia swoje myślenie... Bo zasady zasadami, ale w życiu są rzeczy ważniejsze.

Wielkie brawa dla całej obsady. Zachwyciłem się każdą aktorką z osobna, co nie zdarza mi się zbyt często. Naprawdę, ciągle jestem pod wrażeniem... Pozwolę sobie zacząć od pani Kuleszy i powiedzieć głośno: Agata Kulesza, to nasze dobro narodowe. Diament. Rewelacyjna aktorka, potrafiąca wcielić się (dosłownie) w każdego. W roli surowej matki przełożonej, stojącej na straży pozornej godności swoich podopiecznych, pokazuje wachlarz umiejętności. Tyle chłodu, wymieszanego z bólem, strachem, a jednocześnie wielką odwagą i desperacją. Tyle rozpaczy i zwątpienia zmiksowanego z naiwną nadzieją. Z wiarą. Z niepewnością. To coś, delikatnie mówiąc, niesamowitego, jak bardzo pozwoliła wejść w psychikę bohaterki. Jak cudownie ją przedstawiła... Agata Buzek, jako siostra Maria (prawa ręka matki przełożonej) dostarczyła tych emocji, których pozbawiona była bezwzględna przełożona - to postać, która rozczuliła wewnętrznym rozdarciem pomiędzy surowymi zasadami zakonu, a zdrowym ludzkim rozsądkiem. Pozostałe aktorki, znane mniej, lub bardziej (w każdym razie, ich twarze każdy widział chociaż raz w życiu) wcale nie pozostają dłużne - każda z nich w sposób co najmniej idealny, oddaje emocje, tworzy doskonały portret swojej postaci - portret pełen strachu, niezrozumienia, poczucia winy i świadomości (niesłusznej z resztą) złamania celibatu. Bardzo podoba mi się zestawienie wszystkich sióstr i zwrócenie uwagi na różnice pomiędzy nimi. 


Kończąc moje rozważania i pochwały - gorąco zachęcam każdego do obejrzenia tego filmu. Spełnił moje oczekiwania w 100%, ba, chyba nawet je przewyższył. Bałem się trochę, że twórcy przerysują prezentowany problem, temat, ale (chwała im za to) wszystko ukazano z klasą i co ważne, ze smakiem. Autorzy nie oceniają, nie sugerują, która postawa była słuszna, która zdecydowanie nie - pozwalają, by widz indywidualnie dokonał oceny i analizy każdej postaci - bardzo dobrze! Nie ukrywam, że postać, w którą wcieliła się Kulesza do teraz siedzi mi w głowie - chcąc nie chcąc analizuję jej decyzje i podejście... Surowe kolory + surowe wnętrza + świetny scenariusz + genialna gra aktorska = coś rewelacyjnego. Mam szczerą nadzieję, że produkcja ta będzie doceniania na świecie, bo zdecydowanie zasłużyła... Jeśli nie macie planów na weekend, to zdecydowanie polecam! Na przykład w Kinie ARS, w którym to miałem okazję obejrzeć ten film, dzisiaj, jutro i pojutrze seanse o 12:20 i 18:50. :)



TK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz