4/11/2016

moje seriale.


Tym razem trochę inaczej - przystaniemy na moment przy serialach, które aktualnie oglądam. Zazwyczaj piszę o premierach kinowych, ale prawda jest taka, że wolny czas, poza wspomnianym kinem, wypełniają mi także seriale. Zaledwie dwa, bo dwa, ale zawsze... Co oglądam i właściwie dlaczego? I co w nich jest takiego że cały sezon miażdżę w kilka dni? A za co muszę się w końcu zabrać? Przekonajcie się sami! 



Zacznę tak: nigdy nie byłem fanem seriali. Dziwiło mnie, kiedy moja młodsza siostra oglądała kilka całkowicie różnych, jednocześnie. I nie mówię tutaj o serialach w stylu "M jak Miłość" (bo jeśli to liczymy, to muszę się przyznać, że z babcią oglądałem), a raczej o amerykańskich produkcjach na, tak zwanym, poziomie. Z resztą, moi znajomi też zawsze oglądali seriale w internecie, a ja ciągle podchodziłem do tego nieco sceptycznie...  oglądali "SKINSÓW", "GRĘ O TRON", "HOUSE OF CARDS", jakieś "PAMIĘTNIKI WAMPIRÓW", "PLOTKARY". Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy niespełna dwa lata temu wyjechałem na miesiąc za granicę i jeden z moich nowo poznanych kolegów zaczynał oglądać słynną "GRĘ O TRON". Siadłem z nim i cholera, zostałem wciągnięty... w seriale.

GRA O TRON


Pamiętam jak chłonęliśmy odcinki. Jeden po drugim. Sezon po sezonie. Codziennie 1-2  i tak przez miesiąc, wręcz zjedliśmy, cztery pierwsze sezony. To adaptacja sagi George'a R.R. Martina, której niestety nie czytałem, ale wiem, że znacznie odbiega od oryginału. FILMWEB opisuje go w tych kilku zdaniach: "W królestwie Westeros walka o władzę, spiski oraz zbrodnie są na porządku dziennym." Lubię ten serial głównie za zdjęcia i wspaniałe efekty specjalne - to coś niesamowitego, jak realistycznie można podrasować rzeczywistość, by ta wyglądała tak genialnie, tak realistycznie. Wiadomo, że same obiekty są prawdziwe, ale znaczna część jest dorobiona. Dlatego warto dla samych widoków i zachwytów estetycznych. Dużo pięknych ludzi. Bardzo ciekawe wątki.  Bardzo lubię ten serial za to, że nigdy nie wiadomo który główny bohater przeżyje, a który nie - bo to, że główny wcale go nie upoważnia do dotrwania do samego końca.  Nie ukrywam, że przez te kilka sezonów nieraz przeżyłem szok i zastanawiałem się, czy to nie jest jakiś żart. Inna inność jest taka, że niektóre odcinki są nudne, a sezony często rozkręcają  się dopiero pod koniec. No ale cóż - raz jest lepiej, raz gorzej, a ostatecznie, mimo wszystko warto czekać na te lepsze odcinki.


HOUSE OF CARDS


"House of Cards", to serial który po pierwszych dwóch odcinkach mnie odrzucił... ale to tak całkowicie. Wiem, że wiele osób miało/ma podobnie. Za namowami i licznymi zachwytami niektórych znajomych postanowiłem dać sobie, a właściwie to temu serialowi, drugą szansę i przy 3 odcinku dałem się wciągnąć dogłębnie. Chłonę sezony. Uwielbiam duet bezwzględnych Underwood'ów. Ich miłość wymieszaną z nienawiścią i ogromną potrzebą tej drugiej osoby. Potrzebą związaną z faktem, że bez drugiej połówki po porstu cię nie ma, rozpadasz się i znikasz. Uwielbiam te polityczne intrygi. Te kulisy polityki, bo o tym, najkrócej mówiąc, jest "House of Cars". Opis na FILMWEBie (odnosi się do pierwszego sezonu): "Francis Underwood jest bezwzględnym politykiem próbującym się zemścić na prezydencie, który pominął go przy obsadzeniu stanowiska sekretarza stanu." Co ciekawe, każdy sezon od razu jest wrzucany do internetu (legalnie). Nic, tylko oglądać. Ja polecam. Bardzo. Chociażby dla Claire Underwood.



BLACK MIRROR


Z cyklu "MUSZĘ OBEJRZEĆ, KONIECZNIE". Mam podobnie, jak z "HOUSE OF CARDS" - wielu moich znajomych mi go poleca i to naprawdę serdecznie. A ja co? A ja, najnormalniej w świecie nie mogę się za niego zabrać. I to tak bardzo nie mogę... Słyszałem tak wiele dobrego, tyle słów zachęty, że naprawdę w najbliższych dniach muszę się skusić. FILMWEB opisuje go tak: "Trzy historie osadzone w przyszłości, opowiedziane w trzech odcinkach. Każda z nich opowiada o innych przykrych konsekwencjach rozwoju naszej cywilizacji, pokazując w sposób karykaturalny do czego może dojść jeśli nic się nie zmieni. W każdej mamy do czynienia z różnym problemem społeczno-obyczajowym osadzonym w różnej futurystycznej perspektywie czasowej. W serialu zostaje poruszony między innymi problem przekraczania barier obyczajowych w imię sztuki, zgubnego wpływu nowych technologii na życie osobiste, czy podporządkowania życia regułom telewizji i portali społecznościowych, gdzie nic już nie jest prawdziwe." Brzmi ciekawie, przyznam. Zerknąłem właśnie na filmweb'owe oceny moich znajomych - 7 osób, średnia: 8,57 Daję sobie czas do wtorku - ten dzień wybieram na pierwszy z "BLACK MIRROR"


A Wy co polecacie? Sesja się zbliża, więc trzeba znaleźć nowe zajęcie odciągające od nauki...

TK.

1 komentarz:

  1. UWIELBIAM za House of Cards, aktualnie nadrabiam sezon 4 i cieszę się, że poziom tak bardzo poszedł w górę. Claire pokazuje wreszcie, co potrafi.

    OdpowiedzUsuń