5/18/2016

MUSTANG - recenzja filmu.



Ostatnio, z racji, że pojęcie "czas wolny" w moim życiu skurczyło się do granic możliwości, do kina chadzam bardzo, bardzo rzadko, a szkoda, bo kino lubię zdecydowanie. Moment, właśnie zdałem sobie sprawę, że ostatnio bylem 3 tygodnie temu w Kinie Ars, ale wstyd... Obiecuję, tak oficjalnie, że w tym tygodniu wybiorę się, choćby nie wiem co. Ale ja nie o tym - te wspomniane trzy tygodnie temu miałem okazję obejrzeć film inny, niż dotychczas, bo film turecki. Film wstrząsający tym bardziej, że oparty na faktach. Czym oczarowała mnie, nominowana do Oscara (najlepszy nieanglojęzyczny film), historia pięciu sióstr? 



Mamy XXI wiek, sam środek lata, Turcja, miasteczko leżące kilkaset kilometrów od Stambułu. Pięć pięknych nastoletnich sióstr, w miarę zbliżonym wieku. Pięć sióstr niczym nieróżniących się od tych wychowanych w Europie, czy na innym kontynencie, chcących korzystać z życia, oglądających się za chłopakami, piszących smsy, spotykających się z przyjaciółmi, noszących modne ubrania. Ostatni  - zwykła młodzieńcza zabawa w wodzie okazuje się być powodem, a właściwie to początkiem katastrofy i końca beztroskich dni dla dziewczyn. Wybucha ogromny skandal, (warto dodać, że całkowicie niesłuszny i irracjonalny) który stopniowo sprawia, że konserwatywna babcia (rewelacyjna Nihal G. Koldas) i surowy wuj (Ayberk Pekcan), sprawujący nad nimi opiekę, postanawiają zakończyć młodzieńcze lata sióstr i najnormalniej w świecie wydać je za mąż, wybierając im narzeczonych i nie pytając ich o zdanie.

To doskonały obraz pięciu, całkowicie innych sióstr, próbujących na różne sposoby, żyć jak do tej pory. Próbujących wyrwać się z domu, który stał się prawdziwym więzieniem. Dziewczyn, które resztkami sił próbują walczyć o swój umysł, o swoje ciało, o swoje zdanie i prawo do zwykłego wyboru. To obraz Turcji, która z jednej strony - ciągle dość konserwatywnie podchodzi do kobiet i ich cielesności, a z drugiej - mimowolnie ugina, poddaje się modom i tendencjom docierającym z Europy, Stanów Zjednoczonych. Właściwie, to taka Turcja w pigułce, a większość scen, to według mnie swego rodzaju metafory i nawiązania do sytuacji w tym kraju. Tak, to piękne i niezwykle udana nawiązania, zdecydowanie otwierające widzowi oczy i dające do myślenia. Mnie zszokowały i sprawiły, że z każdą sceną przecierałem z niedowierzaniem oczy jeszcze bardziej. Przeczytałem gdzieś, że "MUSTANG", to taki manifest młodości, że to hołd dla młodości niemożliwej do ujarzmienia - i ja się z tym całkowicie zgadzam. Bo ten film to taka młodość w pigułce. Młodość i jej zabójstwo, brutalne i bezduszne - dla świętego spokoju, by zaspokoić konserwatywne społeczeństwo.

Muszę wspomnieć o klimacie, jaki udało się twórcom uchwycić, stworzyć i zaprezentować - coś niesamowitego... efekt jaki osiągnięto zachwyca. Coś pięknego i momentami zatykającego. Zgodnie z tym, co napisałem kilka wersów wyżej, to rewelacyjny obraz pięknej i jednocześnie strasznej Turcji. Turcji wchodzącej z butami w życie młodych ludzi, ba - ogólnie w życie ludzi, chcących funkcjonować normalnie, chcących odejść od debilnie konserwatywnych tradycji i zwyczajów. Do tego wszystkiego fenomenalna muzyka, potęgująca jeszcze bardziej zadumę bijącą z ekranu. Tutaj wszystko pasuje do siebie w stu procentach. Rewelacyjne ujęcia ukazujące każdy detal, nienachalnie zwracające uwagę na seksualność bohaterek. Wielkie brawa dla obsady aktorskiej - ogromna naturalność, swoboda - uwierzyłem im, a to chyba największy komplement. Kolejne, chyba jeszcze większe brawa dla twórców za odwagę, za realizm, za osiągniętą jakość, za ten film. Bo to szalenie dobra produkcja. Jeden z tych obrazów, który w głowie zostaje na długo. Jeden z tych, po których obejrzeniu myślisz sobie - cholera, jak ja lubię swoje życie, jak dobrze, że żyję, dorastam i starzeję się właśnie tutaj...


Polecam ten film każdemu, tak po prostu. Polecam, bo pokazuje Turcję - to, co w niej piękne, ale i to, co momentami zatyka i zmusza do refleksji. Ukazuje czasy, w których konserwatywne i przestarzałe zasady zaczynają stykać się z tym, co nowe, z tym co dociera do młodych ludzi z każdej strony. To obraz o potężnym ładunku emocjonalnym, poruszający obraz o siostrzanej miłości, o walce o wolność, młodość i prawo do jej przeżywania. To film, który zdecydowanie zostaje w widzu, zmusza do refleksji i chyba, swego rodzaju, delikatnego przewartościowania,  a może bardziej - docenienia swojego życia. Zachwycająca świeżość, naturalność obsady aktorskiej, odwaga twórców, cudowne kolory, zdjęcia, ujęcia, muzyka - bardzo, bardzo dobra całość. I nie ukrywam, że miałem opory, bo nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tureckim kinem, ale teraz już wiem - WARTO PRÓBOWAĆ NOWEGO.




TK.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz