12/28/2015

perły 2015 roku.


Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Z racji, że jestem osobą dość sentymentalną, uwielbiam podsumowania, zestawienia, bilanse zysków i strat. Wchodzi we mnie jakaś niewiarygodnie nieokiełzana melancholia i chęć oddania się refleksjom, którym co roku, najnormalniej w świecie się poddaję. Staram się poświęcić ostatnie dni każdego roku na zastanowienie się nad tym, co było dobre, a co złe... Dzisiaj chciałbym zacząć od tego, co w tym kończącym 2015 roku, mnie inspirowało - od muzyki i filmów. 




MUZYKA
W 2015 roku bardzo mocno zaprzyjaźniłem się z serwisem SPOTIFY, do którego wcześniej podchodziłem nieco sceptycznie. Okazało się, że to świetna sprawa, całe płyty i ogólnie dużo, dużo dobrej muzyki... za darmo. Fajną sprawą jest to, że pod koniec roku serwis ten robi wielkie podsumowanie tego, czego słuchaliśmy. Jak było u mnie? Okazało się, że słuchałem muzyki na samym SPOTIFY, około 7658 minut czyli jakieś 5 całych dni. W tym czasie przewinęło się przez moje uszy ponad 600 artystów i prawie 1200 utworów.

Na początku roku najwięcej było Jamesa Baya i Bena Howarda. Panowie mnie cudownie zaczarowali...



Wiosną mój ukochany zespół Kodaline i MADZIA, prywatnie królowa popu, uraczyli nas nowymi krążkami i to właśnie ich muzyka zdominowała moje playlisty. Z reszta, to była bardzo, bardzo muzyczna wiosna...  O dziwo, bardzo dużo słuchałem jednej z piosenek Ani Wyszkoni, która idealnie wpasowała się w klimat mojej ulubionej pory roku.


Lato. Cudowne, słoneczne dni. Najpierw Lilly Hates Roses i ich nowa, pozytywna płyta. Później pracowałem przez miesiąc w sąsiednim kraju i to właśnie tam spędziłem najcieplejsze dni roku. W radiu królowała wtedy Anna Naklab i jej "Supergirl" - najpierw okrzyknąłem ten kawałek utworem tego lata, a teraz z podsumowania Spotify wynika, że to mój utwór roku. I w sumie słusznie, bo to dobry, imprezowy kawałek, do którego wracam. 20 listopada wybuchła bomba pt. ADELE i nie ma co ukrywać - końcówka roku należała do niej.


Jesień i ostatnie dni roku - wg Spotify, to głównie Years&Years i Maryla Rodowicz. To prawda, Y&Y wydali płytę, a Maryla umilała mi jesienne wieczory, bo to artystka, do której dorobku muzycznego wracam często, a na ostatnie przygody z Donatanem przymykam oko, udaję, że tego nie było, ot tak.


FILMY
To był bardzo, bardzo filmowy rok. Dużo fajnych i dobry produkcji z imponującą obsadą. Wybrałem osiem najlepszych, tych, które mnie zachwyciły w jakikolwiek sposób. Te, które mnie jakoś rozwaliły. Zdecydowana większość była już tutaj przeze mnie recenzowana... :)





[kolejność losowa]

1. DEMON --> http://bit.ly/1NL61sV
2. DZIKA DROGA --> http://bit.ly/1UdMRxs
3. WHIPLASH --> http://bit.ly/1Jc5wcu
4. TEORIA WSZYSTKIEGO
5. STILL ALICE --> http://bit.ly/1NSzZJp
6. MŁODOŚĆ --> http://bit.ly/1OU0tdh
7. NA ŚMIERĆ I ŻYCIE



TK.



3 komentarze:

  1. Fajne podsumowanie, dzięki za te recenzje filmów! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nadrobiłam dzięki Tobie trochę muzycznych zaległości :) "Teoria Wszystkiego" i "Młodość" filmowo dla mnie wygrały ten rok :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za polubienie mojej strony na FB. Zaczynam powoli czytać to co tworzysz :) Masz bardzo dobry gust wnosząc po tym podsumowaniu :)
    Kodaline, Bay, Y&Y - perełki <3 Jestem przekonana, że jeszcze nie raz polecimy sobie jakiś zespół czy wykonawce :)
    U mnie głównie moda i uroda, ale i tak zapraszam
    pozdrawiam!
    The Style Researcher

    OdpowiedzUsuń