Żyjemy w czasach, kiedy wszystko, co francuskie, jest takie... modne, takie chwytliwe i oblegane. Dużo pseudo-hipsterów, turystów, tubylców. Nie oszukujmy się - francuska nazwa przyciąga, francuskie nazwy potraw w menu sprawiają, że już nam się podoba, a jak do tego dorzucą nam francuskie wnętrze i muzykę, to już nie chcemy wychodzić. Hipsterem nigdy nie byłem i stać się, też nie zamierzam, więc nie krytykuję takich miejsc, a wręcz przeciwnie - skupiam się na tym, by czuć się dobrze i miło spędzić czas, a ładne miejsca temu sprzyjają. Najwidoczniej - jestem typowy, ale dobrze mi z tym.
Już na wejściu dostałem w twarz... fantastycznym klimatem. Półmrok, lekkie światło budujące nastrój, bardzo ładne, ale dość surowe wnętrze. I ta niesamowita francuska muzyka, idealnie dopełniająca całość. Drewniane regały ze świeżo upieczonym chlebem, lada zastawiona różnymi przysmakami prosto z Francji, słoiczkami z czekoladą i dżemem. Cudowny zapach. Miła obsługa... Za 15 zł dostałem kawę, koszyk świeżego pieczywa (niewątpliwie jedno z najlepszych, jakie jadłem) z pyszna konfiturą i mleczną czekoladą - może to nie mało, ale od czasu do czasu można!
~
Zdjęcie - desingyourlife.pl
TK.



Brzmi ciekawie, nie byłam tam nigdy...chociaż nie ukrywam, że ostatnio mam przesyt francuskiego klimatu.
OdpowiedzUsuńmhhh pieczywo faktycznie mają tam bardzo dobre :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post :)
OdpowiedzUsuńNa pewno tam wpadnę kiedy będę w Krakowie!
Ale super! Na pewno odwiedzę, tym bardziej, że ulegam modzie na francuskie. W tym roku jadłam najlepsze bagietki i najlepsze dżemy własnie w tym kraju, więc knajpka przekonuje mnie tym bardziej. Fajnie, że o tym napisałeś, bo wcześniej nie słyszałam o tym miejscu! ;-)
OdpowiedzUsuń