2/08/2016

PIERWSZE URODZINY BLOGA.


To mój 85 post. 08.02.2015. Minął rok. Rok od pierwszej notki. Notki, która zaczęła nowy etap w moim życiu, etap marzenie, etap cel. Rozpoczęła moje blogowanie. I do dzisiaj się dziwię, że nie dałem się kryzysom twórczym, że pisałem mimo wszystko. Wiadomo - regularnie bardziej, lub mniej, ale blogowałem i nie dałem się. Miałem lepsze momenty i gorsze. Notki, którymi mogę szczycić, a pewnie i czasami nie. Miałem różnorakie zachwiania. Niemoc twórczą. Lenia. Brak czasu. Ale przetrwałem ten rok i mam się całkiem nieźle...

Pamiętam, jak dziś, głowę pełną obaw, skrępowania i wstydu. Opory i wielką chęć przełamania się. Nie do opisania jest uczucie, kiedy widzisz, że ktoś czyta twoje notki, kiedy je komentuje, lajkuje. Kiedy słyszysz tyle ciepłych słów, nawet słów krytyki, których też potrzebuję. Kiedy czytam coraz więcej wiadomości prywatnych, w których ludzie piszą, że coś im się podoba, że napisałem ich myśli, że dziękują... A ja dziękuję za każdą wiadomość, za pochwały i każde zwracanie uwagi (takie wprost, nie za plecami), że coś mogłem lepiej, że coś mogłem inaczej - staram się wyciągać wnioski i podchodzić do tematu jak najlepiej potrafię. Nie potrzebuję fałszywych pochwał, wolę usłyszeć, że coś najnormalniej w świecie zawaliłem... Staram się dawać z siebie 200%. Mam wielkie szczęście do ludzi - tego dowiedziałem się podczas ostatnich 12 miesięcy.

Żałuje tylko jednego - że tak późno zabrałem się za promowanie bloga, że przez kilka miesięcy liczba moich czytelników stanęła w miejscu. Pod koniec listopada postanowiłem się za to zabrać, bo cholerka, przyznajcie sami - trochę wstyd, jak ktoś studiuje zarządzanie mediami, a nimi nie zarządza. I przez te 2 miesiące regularnej pracy, notek co 2-3 dni, komentowania innych fanpage'y i ogólnego udzielania się na facebook'u przybyło mi około 400 czytelników - i to jest mój sukces - późny, bo późny, ale zawsze...


Życzę sobie dalszej wytrwałości. I życzę sobie, by moi wspaniali czytelnicy zostali przy moich wypocinach, ba, było ich jeszcze więcej! Byście dalej chcieli biec ze mną przez życie, słuchać moich muzycznych pereł, czytać moje recenzje, szalone rozkminy, oglądać zdjęcia i ciekawe miejsca. I obiecuję, że się nie dam i że zrobię wszystko, by to co pisze, w jakikolwiek sposób urozmaiciło, umiliło Wasz czas.

Dziękuję, tak po prostu - dziękuję za ten rok.

Tomek.

6 komentarzy:

  1. Czytam od początku najpierw pinger teraz Tu ;D
    Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Również Ci tego wszystkiego życzę:) Powodzenia na kolejne lata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję rocznicy bloga :) Bardzo fajnie, że się przełamałeś i dołączyłeś do polskiej blogosfery. Życzę ci jeszcze bardzo wiele takich rocznic, abyś rozwijał swoje pasje i abyś na swojej drodze spotykał wspaniałych ludzi :) Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie. Nikt (z czytelników) nie myśłi o wstydzie i skrępowaniu piszącego, nikt z piszących o tym nie pisze. A to przecież takie prawdziwe. Takie ludzkie. I dopada wszystkich początkujących. Mnie też. Do tego stopnia, że do tej pory tylko najbliżsi znajomi wiedzą, że prowadzę bloga. Jest w tym jakiś (czasem mniejszy, czasem większy) ekshibicjonizm. Jest w tym wystawienie miękkiego brzuszka na czasem ostre spojrzenia i uwagi innych.
    Ja gratuluję nie tylko pierwszych urodzin (choć jakże to ważna i symboliczna data!) ale przede wszystkim otwartości i szczerości!
    STO LAT :)

    OdpowiedzUsuń