Niekwestionowany tegoroczny faworyt do Oscara dla najlepszego filmu... ale nie tylko, bo i dla najlepszego reżysera i (co jest dość szokujące i mimo wszystko ciągle nie do przewidzenia) dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Ale czy Leoś tym razem zadowolił Akademię Filmową? Czy "ZJAWA", to produkcja, która rzeczywiście tak bardzo zachwyca, czy tylko zachwycać powinna? Odpowiedzi na te pytania postanowiłem poszukać sam. Co wywnioskowałem? I co sądzę o tej całej "ZJAWIE"?
To historia, która na pierwszy rzut wydaje się być dość prosta - poznajemy Hugh'a Glassa (w tej roli fenomenalny Leonardo DiCaprio), który pozostawiony w samym środku lasu po ataku niedźwiedzia, w stanie (delikatnie mówiąc) krytycznym, walczy o przetrwanie, by pomścić zabitego syna. Akcja rozgrywa się w 1823 roku w Górach Skalistych i jest częściowo oparta na faktach. I pierwsza myśl jaka przychodzi - historia jakich wiele, sam też tak pomyślałem, ale po obejrzeniu stwierdzam, że to historia, która porusza i jest warta uwagi, ba, owacji na stojąco. Dlaczego? Bo to opowieść o przeciwstawianiu się trudom życia. O walce mimo wszystko, o pokonywaniu swoich słabości, oszukiwaniu ciała i organizmu. O wielkiej miłości i chęci, ba, pragnieniu zemsty, które dodaje siły, wzmacnia i podnosi. O samotności, radzeniu sobie z nią i świadomości, że życie już nigdy nie będzie takie samo.
Fenomenalne zdjęcia, za które należą się wielkie, wielkie brawa - coś niesamowitego, jak pięknie, jak doskonale można uchwycić przyrodę, krajobrazy. Co ciekawe, każdą scenę kręcono tylko i wyłącznie przy pomocy naturalnego światła, przez dni zdjęciowe znacznie się zwiększyły, ale było warto! Efekty pracy pana Lubezki'ego są co najmniej zachwycające. Nawet mój współlokator pochwalił, a on krytykuje wszystko, dla samej zasady.... [ ;) ]. Do tego doskonały montaż, bardzo dobra muzyka, Kolejne pochwały, a właściwie, to od tych zacząć powinienem, należą się panu Alejandrowi González Iñárritu, reżyserowi, bo zrobił film ze smakiem; sprawił, że możemy wejść w psychikę głównego bohatera, doskonale połączył wszystkie skrajności, z których produkcja się składa. Trzymał widza w napięciu o starał się nie spuszczać z tonu. Rok temu otrzymał 3 Oscary za chwalony na całym świecie film - "BIRDMAN" (film, reżyseria i scenariusz), a w tym roku ma bardzo realną szansę na 2 dodatkowe, za "ZJAWĘ" (film i reżyseria), właśnie... Jakby nie było, podnosi sobie poprzeczkę i zdecydowanie nie spoczywa na laurach. Ja trzymam za niego kciuki, bo spisał się na medal. No dobra, na Oscara, medali mu oszczędzimy.

TK.




Zjawa... zobaczymy. Słyszałem różne opinie. Przeczytałem Twoją recenzję (tak na szybko - niestety) i widzę, że najwyższy czas samodzielnie zapoznać się z filmem ;)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujaca recenzja!!
OdpowiedzUsuńSkoro już kreujesz się na wielkiego znawce kina, muzyki i czego tam jeszcze chcesz, to może powinieneś trochę zmienić styl wypowiedzi? Uderzająco mieszasz prywatny, kolokwialny, potoczny styl z napuszonym, naukowym. Czyta się to bardzo źle
OdpowiedzUsuńCześć,
Usuńdzięki za komentarz i uwagi - postaram się wyciągnąć z nich wnioski. Ale warto zaznaczyć, że każdy kto czyta moje wypociny wie, że na nikogo się nie kreuję, a już na pewno nie na znawcę czegokolwiek. To moja opinia, która może zachęcić do czegoś, może zniechęcić, a może w ogóle nie wpłynąć na cokolwiek. Jeżeli chodzi o styl wypowiedzi - wiem, masz rację. Ale tak już piszę, sam głośno się z tego śmieję. Moim stałym czytelnikom, to nie przeszkadza, ale może masz rację? Może powinienem przyjąć bardziej formalny styl i nie prezentować wszystkiego na raz? Dzięki, raz jeszcze, za uwagi!
Moim zdaniem zasłużył za wcześniejsze role, kiedy właśnie Oscary go ominęły. Tam był wybitny, tu jest tylko bardzo dobry. Na filmie się nudziłam. Można powiedzieć, że jeśli widziałeś trailer- widziałeś cały film, bo reszta nic nowego nie zdradza. No i zakończenie tak żałośnie proste do przewidzenia... Niestety tu Hardy zagrał dla mnie ciekawszą postać niż Glass. Zdjęcia też dobre, ale nie widzę powodu do takich ochów i achów. "Macbeth" był w tym roku niezrównany, ale Akademia Filmowa przy nominacjach bezczelnie go zignorowała. Widziałeś? :)
OdpowiedzUsuń