Drugi dzień nowego roku. Grudzień, to miesiąc kolęd i świątecznych piosenek, którymi byliśmy zamęczani - z resztą, prawda jest taka, że sami się nimi katowaliśmy. Taki to grudniowy urok. Podtrzymując swoją tradycję, pragnę podzielić się tym, czego (poza wszystkim, co świąteczne) słuchałem, bo okazuje się, że było tego trochę... Oto kilka moich propozycji:
1/02/2016
grudniowe muzyczne perełki.
Drugi dzień nowego roku. Grudzień, to miesiąc kolęd i świątecznych piosenek, którymi byliśmy zamęczani - z resztą, prawda jest taka, że sami się nimi katowaliśmy. Taki to grudniowy urok. Podtrzymując swoją tradycję, pragnę podzielić się tym, czego (poza wszystkim, co świąteczne) słuchałem, bo okazuje się, że było tego trochę... Oto kilka moich propozycji:
12/30/2015
czegoś koniec, innego początek.
Zaczniemy nieco refleksyjnie, bo od piosenki Marylki Rodowicz, idealnie wpasowującej się w ostatnie, dość mocno refleksyjne dni. To już ostatnia notka w tym roku. 2015 był rokiem dziwnym, w pewien sposób przełomowym. Rokiem, który przeleciał, ba, można powiedzieć, że zwiał, jeszcze szybciej, aniżeli wszystkie wcześniejsze. Z resztą, co rok, to czas leci szybciej, jakby na złość, jakby chciał udowodnić, że może, że życie naprawdę gna... że przemija. "Co nam te rok zabierze, a co daruje nam?" - oto jest pytanie!
12/28/2015
perły 2015 roku.
Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Z racji, że jestem osobą dość sentymentalną, uwielbiam podsumowania, zestawienia, bilanse zysków i strat. Wchodzi we mnie jakaś niewiarygodnie nieokiełzana melancholia i chęć oddania się refleksjom, którym co roku, najnormalniej w świecie się poddaję. Staram się poświęcić ostatnie dni każdego roku na zastanowienie się nad tym, co było dobre, a co złe... Dzisiaj chciałbym zacząć od tego, co w tym kończącym 2015 roku, mnie inspirowało - od muzyki i filmów.
Etykiety:
film,
inspiracja,
KINGowe rozkminy,
muzyka,
opinia,
piosenka
12/23/2015
12/21/2015
12/19/2015
na co do kina na początku 2016 ?
Miałem wielką ochotę na kino, jak co tydzień. Pomyślałem sobie, że pójdę, zobaczę coś fajnego, napiszę recenzję... I wchodzę, tak rozemocjonowany swoim planem, na stronę jednego kina, drugiego, trzeciego.... a tam? A tam wielkie NIC. To znaczy, są jakieś filmy, niektóre nawet całkiem niezłe, ale tak sobie myślę, że w sumie, to chyba nie ma sensu oglądać i płacić za cokolwiek, byleby to się kinem nazywało. Stąd też, zostałem w domu. Obrażony na kino. Obrażony, bo sprawdziłem daty premier filmów, na które czekam. I co? I wszystkie od stycznia - jeden, za drugim. Super. Nie żeby akurat wtedy sesja się zaczynała, zaliczenia itp. Z drugiej strony - normalka. Trzeba zacząć odkładać pieniądze (tym bardziej, że wychodzą praktycznie jeden po drugim), bo będzie na co chodzić, zdecydowanie. I ja właśnie o tym dzisiaj - WYCZEKIWANE PRZEZE MNIE PREMIERY, POCZĄTKU 2016 ROKU. :)
Etykiety:
film,
inspiracja,
opinia,
premiera
Lokalizacja:
Kraków, Polska
12/16/2015
ciekawe miejsce: MOCAK - podejście drugie.
To już moja kolejna wizyta w MOCAKu (przyp. Muzeum Sztuki Współczesnej). Lubię to miejsce przede wszystkim przez klimat, niepowtarzalny klimat. I tą dziwną aurę w powietrzu. Za tą ciszę. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Z resztą, pisałem o tym kilka miesięcy temu - w marcu chyba. MOCAK podarował nam dużo fajnych wystaw fotografii, rysunków, filmów, animacji, instalacji... zarówno stałych, jak i tych czasowych - tym razem takich, jak np. "Gdy Polityka Wchodzi w Codzienność", "Poezja i fotografia", "Artyści z Krakowa. Generacja 1980-1990". Myślę, że dla każdego coś dobrego.
Krótka fotorelacja:
Etykiety:
ciekawe miejsce,
fotorelacja,
inspiracja,
Kraków,
muzeum,
relacja,
zdjęcia
12/13/2015
MA MA - recenzja filmu.
Na początku pomyślałem sobie - to kolejna historia o tym samym: relacja matka-syn, choroba, walka z nią. Mimo to poszedłem do kina, by zobaczyć, co tym razem serwuje nam piękna Penelope. Okazało się, że film filmem, rzeczywiście zbyt patetyczny, lekko przerysowany, ale rola... Hiszpańska piękność dała czadu! I to dla niej warto, naprawdę warto, zobaczyć film "MA MA". Bo to propozycja, która mimo wszystko coś w nas zmienia. Kiedy siedzisz w tym kinie, zdajesz sobie sprawę, że coś pęka. Co? Tego nie wiem...
12/10/2015
świąteczna muzyka - zaczynamy!
Mamy grudzień. Do świąt zostały dokładnie 2 tygodnie. W sklepach i na ulicach święta już od dawna - wszędzie pełno ozdób, światełek, dekoracji, mniej, lub bardziej udanych. Gra muzyka. Jest klimatycznie. Jest pięknie... W Krakowie, jak zwykle na bogato, może i trochę tandetnie, ale można! Bo czemu nie? Lubię te święta. I lubię ten świąteczny szał. Jest grudzień, a to oznacza, że możemy już tak pełnoprawnie (a nie cichaczem w słuchawkach) słuchać świątecznych piosenek - a to chyba jeden z lepszych momentów w ciągu roku (no może oprócz wakacji). Trochę wstyd, bo już 10.12, a ja dalej nie zacząłem - chyba się starzeję. Szczerze powiedziawszy, ciężko jest mi wybrać ulubione utwory, bo jest ich tak dużo... Mimo to, spróbuję wskazać kilka kawałków, czy płyt, które od kilku lat nie schodzą z mojej świątecznej playlisty (kolejność losowa). :)
12/05/2015
wciąż się dzieje życia cud.
To był tak dziwny tydzień. Tydzień pracowity, zabiegany i dość intensywny... jak dawniej. Miło jest znów nie mieć czasu na nic, a mimo wszystko (paradoksalnie) mieć go dużo więcej. Miło jest patrzeć na zwiększoną efektywność, zastanego już organizmu i dużo większą dawkę energii. Miło jest wykorzystywać siebie w dużo większym stopniu. Miło jest dostać kopniaka...
To był też (tak naprawdę to przede wszystkim) tydzień zetknięcia się z ludzkim jadem, zawiścią i w sumie, to można z całą świadomością i odpowiedzialnością powiedzieć, że nienawiścią. Siedzi to we mnie, mimo wszystko, mimo że to nie w moim stylu. Z roku na rok, ba - dnia na dzień, zdaję sobie sprawę, że ludzie, to dziwne stworzenia. Dziwne, zakompleksione i chyba prowadzące tak nudne życie, że za wszelką cenę chcą wejść z butami do życia innych. Pojawia się tylko jedno pytanie: skąd bierze się aż tyle jadu? Tyle jadu i dlaczego jeszcze więcej nienawiści, zawiści? Po co? Po co tracić czas na życie życiem innych? I po co głośno komentować i wygadywać same bzdury... do obcych osób? O prawdę się nie gniewam. Gniewam się o kłamstwa wyssane z palca, o koloryzowanie, tylko po to, by opowieść była bardziej barwna i oczepianie się osób ze mną powiązanych. Życie... potrafi zaskoczyć. Ludzie potrafią zaskoczyć. I pewnie nie byłoby w tym nic wyjątkowego, bo jestem dość przyzwyczajony do tego typu sytuacji... chociaż nie - do takiego ogromu jadu nie jestem i nie zamierzam być, dlatego o tym piszę i zwracam na to uwagę. Jest mi najzwyczajniej w świcie przykro, że są tacy, którzy oceniają po okładce. Chociaż moja okładka chyba nie jest aż taka zła. Jakakolwiek INNOŚĆ, nawet ta najmniejsza, zawsze będzie po prostu... inna i piętnowana. I na koniec apeluję, by spojrzeć w lustro i się zastanowić, czy nie ma ciekawszych rzeczy niż zawiść i plotki. Refleksja jest taka, że ludzie są po prostu straszni. Ale wierzę, że w życiu wszystko wraca... to też wróci.
Koniec roku coraz bliżej. Zaczynam nastawiać się nad podsumowaniami, które niezmiennie od lat mnie fascynują. Zastanawiam się nad tym, co było dobre, a co złe - pierwsza refleksja? To był cholernie dziwny rok. Ot tak, po prostu. C.d.n
TK.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









